Otwórz menu główne

Cering Szakja (ur. 1959) – tybetański historyk.

  • Czy mamy potępiać kulisa, który zabija narkotykiem uczucie głodu, czy raczej narkotykowych baronów z obcego mocarstwa, realizujących swoje plany mimo niezliczonych petycji i błagań?
  • Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, to powstanie z 1959 roku jest najlepszym dowodem na to, że Tybetańczycy nie stronią od przemocy i oporu.
  • (...) kolonializm i niesprawiedliwość nigdy nie pytają o zgodę zainteresowanych: zawsze opierają się na sile i prowadzą do upodlenia i poniżenia rdzennych mieszkańców.
  • Połączenie wiary religijnej, tożsamości narodowej oraz – obiektywne czy subiektywne – niekorzystne położenie społeczne i gospodarcze tworzą podatny grunt dla tybetańskiego nacjonalizmu. Mimo dekady rozwoju gospodarczego większość Tybetańczyków czuje się marginalizowana i dyskryminowana we współczesnych Chinach.
  • Tybetańczycy są rzeczywiście dobrze reprezentowani w ciałach, takich jak LPZ i OLPKK. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że biorąc pod uwagę wielkość populacji tybetańskiej, nadreprezentowani. Niemniej ich obecność w tych dostojnych gremiach nie oznacza żadnej władzy ani możności prezentowania prawdziwych poglądów rodaków.
  • Uchodźcy w Indiach wypracowali narodową ideologię, wedle której są oni obrońcami Tybetu i jego mieszkańców. W wersji skrajnej czyni z nich ona „prawdziwych" przedstawicieli okupowanego kraju, a z rodaków w ojczyźnie - bierne ofiary opresji (z całym dobrodziejstwem protekcjonalnych postaw).
  • W tradycji tybetańskiej język pisany jest święty, a piśmiennictwo zdominowane było przez traktaty religijne. Wystarczy powiedzieć, że nie przyjął się tu ani nie rozwinął żaden gatunek literatury popularnej.
  • W Tybecie rewolucja kulturalna nie miała nic wspólnego z bezmyślnym chaosem i przez cały czas była ściśle kontrolowana przez partię. Istniały dobre, strategiczne powody, by nie dopuścić czerwonogwardzistów do regionów granicznych. W Himalajach zimnowojenne napięcie sięgało zenitu; po rozwodzie Pekinu z sowietami Chiny i Indie szykowały się do wojny, a CIA wciąż wspierała tysiące tybetańskich powstańców w Nepalu. Partia nie chciała żadnych niepokojów w miejscu o takim znaczeniu militarnym.
  • Władze chińskie wiedzą, że religia jest w Tybecie potężną ideologią narodową, mogącą zmobilizować masy i rzucić wyzwanie partii.
  • Wydaje się, że proszenie chińskiej inteligencji – czy to członków partii, czy to liberalnych demokratów czy też dysydentów – o obiektywne spojrzenie na problem Tybetu jest jak błaganie mrówki, by podniosła słonia.
  • Wyznawcy spiskowych teorii wyobrażają sobie swobodny przepływ idei i ludzi między Tybetem a światem emigrantów, ale to czysta fikcja. Tybetańczycy z Indii nie mogą jeździć w rodzinne strony, bo władze ChRL każą im posługiwać się chińskimi dokumentami podróży.