Calek Perechodnik

Calek Perechodnik (1916–1944) – polski inżynier i pamiętnikarz żydowskiego pochodzenia, w latach 1940–1942 policjant w getcie w Otwocku, od 1943 żołnierz Armii Krajowej.

Calek Perechodnik (lata 30.)

SpowiedźEdytuj

(wyd. Ośrodek KARTA i Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2016)

  • Biedny jesteś narodzie żydowski. Zostałeś skazany na zagładę przez Twoich wrogów Niemców, przez Twoich przyjaciół Polaków, przez Twoich wyrodnych synów i braci Żydów!
    • Źródło: s. 112.
  • Bynajmniej nie jestem zaślepiony, żeby uważać, że obowiązkiem każdego Polaka było z narażeniem własnego życia przechować u siebie w mieszkaniu Żyda, ale uważam, że obowiązkiem społeczeństwa polskiego było umożliwić Żydom swobodne poruszanie się po polskiej dzielnicy. Społeczeństwo polskie powinno było ostro potępić tych wszystkich tropicieli Żydów.
    • Źródło: s. 151.
  • Całe getto jest wciąż otoczone przez motłoch polski, który co chwila wskakuje przez parkan, siekierami otwiera drzwi i wszystko rabuje. Czasami potykają się o ciepłe jeszcze trupy, ale nie szkodzi. Nad trupami ludzie biją się, jeden drugiemu wyrywa poduszkę, czy też garnitur. A trup? No, jak trup – leży spokojnie, nic nie mówi, nikomu nie przeszkadza i nikomu się nie przyśni! To i sumienie mają Polacy czyste. „Myśmy ich nie zabili, jak my nie weźmiemy, to wezmą Szwaby.”
    • Źródło: s. 89.
  • Cześć Tobie, geniuszu niemiecki, chwała Tobie, albowiem Tyś jeden potrafił ludzi tak otumanić, wprowadzić ich w taki stan oszołomienia zbiorowego, że jak barany skupili się, żeby czekać na swoich katów. Nawet się nie ukryli, ale przeciwnie – skupili się w stada, żeby kaci nie mieli pracy przy zabraniu ich.
    • Źródło: s. 55–56.
  • Część getta była już po troszeczku zamieszkiwana przez Polaków. Kobiety polskie najspokojniej w świecie robiły już porządki w mieszkaniach, gdzie leżały jeszcze gorące trupy, obierały kartofle przed mieszkaniami, a Żydzi to wszystko widzieli. To był ten ostatni obraz, który utrwalił im się przed śmiercią. Ich współobywatele Polacy zakładali nowe, beztroskie życie, zajmowali ich mieszkania, dziedziczyli ich majątek, a oni Żydzi, mając to wszystko przed oczyma, ten nowy, budujący się piękny świat, musieli zginąć.
    • Źródło: s. 107.
  • Dostałem kategorię „A”, ale ponieważ Polska była na tyle silnym mocarstwem, miała taką potężną armię, tylu wykształconych i dyplomowanych inżynierów-oficerów, moja osoba okazała się zbyteczną. Zresztą, co tu owijać w bawełnę, dano mi „nadliczbówkę” – mnie, mojemu bratu, również inżynierowi, moim wszystkim kolegom Żydom z wykształceniem średnim i wyższym – a to dlatego, że nie chciano mieć oficerów Żydów w Armii Polskiej.
    • Źródło: s. 13.
  • Ja zaś bym doradził inżynierom konstruktorom, żeby budowali samoloty myśliwskie z opon sercowych, na pewno nie pękną i będą wytrzymalsze od najbardziej hartowanej stali.
    • Źródło: s. 114.
  • Nie chcę nic złego pisać o Polakach, w ogóle jest to dla mnie największe rozczarowanie życiowe, jakie odniosłem. 26 lat żyłem między Polakami i dopiero w ostatnim roku poznałem ich prawdziwe oblicze.
    • Źródło: s. 151.
  • Niższe sfery ludności miejskiej oraz chłopi z miejsca zorientowali się, skąd wiatr wieje. (…) Wolno rabować, kraść, zabijać ludzi, i to zupełnie bezkarnie. Wznoszą ręce ku niebu, dziękując za tę łaskę, że dożyli takich dobrych czasów i każdy z hasłem na ustach „teraz albo nigdy” zabiera się do roboty. W naiwności ducha uważają, że kara ich za to nigdy nie spotka, wszak jest, znajduje się „redaktor odpowiedzialny”. Niemcy, w razie czego wszystko i tak pójdzie na karb Niemców.
    • Źródło: s. 144.
  • O każdym fakcie szlachetnego postępowania Polaka wobec Żyda chętnie napiszę w przyszłości, ale także napiętnuję podłość tych, którzy dla chęci zysku czy też kierując się ślepą nienawiścią, poświęcili życie setek tysięcy ludzi. Niestety, trzeba prawdzie spojrzeć w oczy. Żydzi zginęli przede wszystkim dlatego, że nie uświadomili sobie, do jakiego stopnia może dojść okrucieństwo i wandalizm niemiecki, ale i w równej mierze dlatego, że doskonale byli świadomi podłości niektórych Polaków, co zamykała przed nimi bramy polskiej dzielnicy i zmuszała ich do czekania w getcie na bliski i nieunikniony wyrok śmierci. Odpowiedzialność za śmierć Żydów spada w równej mierze na tych, jak i na tamtych.
    • Źródło: s. 151.
  • Pamiętam, że jak wyprowadzano Żydów na śmierć, Kronenberg siedział spokojnie na krześle i z ołówkiem w ręku notował ilość kolejnych dziesiątek. Wtedy już przestał wierzyć w to, że jest Żydem; ani płacze, ani jęki Żydów nie znajdowały oddźwięku w jego skamieniałym sercu. Cóż on ma wspólnego z tymi Żydami? Nic a nic.
    • Źródło: s. 118.
    • Opis: o Bernardzie Kronenbergu, komendancie policji żydowskiej w getcie otwockim.
  • Przeklęty jest naród żydowski, stary jest, już nie ma sił walczyć z przeciwnościami!
    • Źródło: s. 74.
  • Toć sam Najwyższy Bóg zajął stanowisko w Starym Testamencie, że jeśli w mieście okaże się dziesięciu sprawiedliwych, to miasta nie zburzy. Prawdopodobnie i w Warszawie znajdzie się również dziesięciu sprawiedliwych i chyba w każdym innym mieście (...) tak że ludność polska może spokojnie spać po nocach, nic im nie grozi, a ten, co zrabował, to ma i będzie mieć nadal.
    • Źródło: s. 151–152.
  • Treblinka numer 2 to nie jest żaden obóz karny, to jest miejsce, gdzie święci triumf zły geniusz rasy niemieckiej. Cmentarz trzech milionów Żydów, cmentarz, gdzie nikt kości ludzkiej nie znajdzie, albowiem mądrzy Niemcy zużywają je na nawóz naturalny, który później otrzyma polski rolnik jako premię za dostarczone zboże Niemcom. Tak, tak, Żydzi, Wasza praca, Wasz pot, Wasza energia twórcza, według Niemców, nie dość użyźniły ziemię polską, Wasze popioły lepiej to uczynią!
  • W każdym mieście, kiedy odbywała się akcja, całe getto bywało otoczone przez motłoch, który urządzał formalne polowanie na Żydów – według wszelkich prawideł sztuki myśliwskiej, z naganiaczami lub bez. Ilu Żydów w ten sposób zginęło? Niezliczona ilość, bo w najlepszym wypadku zabierali Żydom pieniądze i nie doprowadzali do żandarmerii, ale przecież to i tak było równoznaczne z wyrokiem śmierci. Co ma zrobić Żyd bez pieniędzy? Co najwyżej samemu dojść do żandarma i poprosić o kulę. (…) Tłum, bezimienny tłum solidarnie w ten sposób postępował.
    • Źródło: s. 144.
  • Wszak każdy Polak miał choć jednego przyjaciela Żyda, który go prosił ze łzami w oczach o łaskę ulokowania rzeczy u niego. Wspaniałomyślnie zgadzano się, a jeśli Żyd okazał się grzecznym, to wyjechał do Treblinki i sprawa była wyjaśniona. Majątek się powiększał, sumienie czyste, tout va tres bien. Gorzej bywało, jeśli Żyd okazał się natrętnym, chciał żyć nadal i upominał się o swoje rzeczy. Zrozumiała rzecz, że nie warto oddać, wszak Żyd i tak wojny nie przeżyje; ani nie będzie mógł odwdzięczyć się po wojnie, ani też nie będzie mógł skarżyć ich przed sądem i rzucić jakiegokolwiek cienia na ich nieskazitelne imię. Więc, powiedzcie sami ludzie, nie warto oddać, po prostu grzech przed Bogiem, my mu oddamy, przyjdą inni i zabiorą.
    • Źródło: s. 145–146.
  • Wtem patrzę – jakaś młoda dziewczyna wozi przed sobą może dwuletnie dziecko w spacerówce. Nogi się ugięły pode mną. Poznałem spacerówkę mojej córeczki, która wraz z innymi rzeczami została zrabowana z mojego mieszkania. Spojrzałem na dziecko, małe niewinne dziecko, mimo to czułem nieprzepartą chęć uduszenia go. Tak, ty aryjskie dziecko, masz prawo jeździć nawet w zrabowanych spacerówkach. Moja Aluśka, ponieważ się urodziła z rodziców Żydów, nie tylko że nie miała prawa jeździć swoją spacerówką, ale w ogóle nie miała prawa żyć.
    • Źródło: s. 129–130.
  • Z praktycznym antysemityzmem ja osobiście nie miałem okazji się spotkać, wprawdzie nie mogłem studiować na Uniwersytecie Warszawskim, ale za to miałem możność wyjazdu na wyższe studia do Francji.
    • Źródło: s. 11.
  • Znam Polaka, naszego lokatora Bujalskiego, który się uważa na sto procent za patriotę i porządnego człowieka. I rzeczywiście, jest porządnym człowiekiem, człowiekiem, któremu można bezwzględnie ufać i który prawdopodobnie jest jedynym lokatorem na terenie całej Polski, który w 1943 r. płaci część komornego swojemu gospodarzowi Żydowi. Otóż w rozmowie z moim ojcem odezwał się Bujalski w następujący sposób: „Tyle lat handlowałem z tym Żydem i pomyśl pan, nic do mnie nie wniósł na przechowanie. Zabrali go do Treblinki i co miał z tego? Tak to by mnie choć zostawił swoje towary, znaliśmy się tyle lat przecież”. Śliczne podzwonne, co?
    • Źródło: s. 146.