Audrey Hepburn. Uosobienie elegancji

Audrey Hepburn. Uosobienie elegancji (ang. Audrey Hepburn. An Elegant Spirit) – biografia Audrey Hepburn napisana przez jej syna, Seana Hepburn Ferrera. Z angielskiego przełożył Witold Nowakowski.

Audrey Hepburn w Śniadaniu u Tiffany’ego (1961)

Przedmowa: Tajemnica

edytuj
 
Ta sekcja ma chronologiczny układ cytatów.
  • Teraz już wiem, że praktycznie każdy, kto straci matkę lub ojca, zdoła napisać podobną książkę.
  • Między każdym zapisanym zdaniem mijają dni, miesiące, lata… W pewnym momencie zdajesz sobie sprawę że to nie tylko zwykła niemoc twórcza. Przecież nie chodzi wcale o ciebie, ale o kogoś dużo ważniejszego! W moim przypadku o osobę, która mi była bardzo bliska, która wydała mnie na świat i osłaniała własnym ciałem, kiedy potrzebowałem jej pomocy. A ja nie zdołałem… nie potrafiłem jej obronić.
  • Teoria głosi, że jedne części ciała są trwalsze od innych. Na przykład płuca – najcierpliwszy i najbardziej nam potrzebny organ – żyje około sześćdziesiątki. Kłopotliwy, ale najmniej użyteczny mózg – wykorzystywany tylko w dziesięciu procentach – żyje ponad sto pięćdziesiąt lat. Pisząc tę książkę, odkryłem coś nowego i ciekawego:
    Moja pamięć przetrwa jeszcze dłużej.
  • Moja matka miała pewną tajemnicę.
    Chyba się na mnie nie pogniewa, bo wiem, że… stamtąd dużo lepiej widać pewne rzeczy. A zatem proszę – oto tajemnica.
    Była smutna.
    Ale nie dlatego, że życie jej nie pieściło. Wręcz przeciwnie, ciężko pracowała, lecz na nic nie mogła narzekać. Była smutna kiedy patrzyła na to, co się dzieje z dziećmi na tym świecie.

Wstęp: Całus

edytuj
 
Ta sekcja ma chronologiczny układ cytatów.
 
Gwiazda na Hollywoodzkiej Alei Gwiazd
  • Oto opowieść o dziewczynce i jej stanowczej matce, która uczyła ją, jak być uczciwą i cenić ciężka pracę.
  • Oto opowieść o dziewczynce, która przeżyła drugą wojnę i na zawsze zapamiętała, czym jest nędza, głód i cierpienie.
  • Oto opowieść o aktorce, która wstawała bladym świtem, zazwyczaj między czwartą a piątą rano, żeby poćwiczyć dłużej niż inni i przemóc swoje słabości.
  • Oto opowieść o wspaniałej gwieździe, która nie dostrzegała własnego blasku.
  • Jak zatem napisać i co gorsza sprzedać „hollywoodzki” życiorys odarty ze skandali i sensacyjnych plotek? Jej ostatni i chyba najbardziej skrupulatny biograf, Barry Paris, napisał we wstępie: „Życie Audrey Hepburn to zarazem marzenie i straszliwy koszmar dla wszystkich badaczy. Żadna inna aktorka nie była tak podziwiana – jako źródło i podmiot licznych inspiracji – za swój dorobek twórczy i żarliwą krucjatę, która prowadziła po za planem filmowym. Jeszcze dzisiaj kochana jest do tego stopnia, że praktycznie nie słychać o niej złego słowa. (…) Nie miała żadnych szokujących dziwactw ani wstydliwych tajemnic. Jej ciepła, miła powierzchowność skrywała jeszcze milsze wnętrze”.
  • Imię Audrey jest dość niezwykłe nawet dla Angielki, a to, co niezwykłe, uważane bywa najczęściej za żydowskie.
  • Wyruszymy w podróż w głąb czułego serca. Posłuchamy wspomnień kochającego syna z trzydziestu lat spędzonych u boku najlepszej matki na świecie i wiernej przyjaciółki, o jakiej wielu ludzi może tylko pomarzyć.
  • Najlepiej to ujął wspaniały reżyser i jeden z najbliższych przyjaciół mojej matki, Billy Wilder: „Bóg cmoknął ją w policzek i tak już zostało”.

Biografia

edytuj
  • „Bolało was coś kiedyś? – pytała. – Jeżeli tak, to pewnie każdy z was pamięta, z jakim zapałem szukał dobrego lekarstwa. Tymczasem blisko pięć miliardów ludzi – podkreślała – cierpi straszliwe bóle: śmierć najbliższych, głód, choroby, suszę, wojnę, prostytucję, gwałcenie praw człowieka i tortury. Mimo to zachowują się z dumą i godnością”.
  • Chciała dawać. W tej ostatniej decyzji tkwił zasadniczy klucz do zrozumienia czegoś, co towarzyszyło jej przez całe życie: wewnętrznego smutku.
  • Często pytają mnie, jak to jest mieć tak sławną matkę. Zawsze odpowiadam, że naprawdę nie wiem. Znałem ją najpierw jako matkę, a potem jako najlepsza przyjaciółkę. (…) Ale dopiero po jej śmierci zobaczyłem, jak głęboko przeniknęła do naszego świata.
  • „Co może być dla nas ważniejsze niż dzieci?” – pytała zwykle na początku rozmowy lub przemówienia.
  • Dla mojej matki dzień wyzwolenia był równocześnie dniem pierwszego spotkania z UNICEF-em. „Wojnę spędziłam w Holandii – opowiadała – Przeżyliśmy całą niemiecką okupację i kłopoty z zaopatrzeniem. Najgorsza była ostatnia zima, Brakowało jedzenia, bo większość rekwirowało wojsko. Oczywiście istnieje ogromna różnica pomiędzy śmiercią głodową i niedożywieniem, ale wtedy chodziłam bardzo, bardzo głodna”.
  • „Dobra piosenka to nie tylko słowa, ale także nastrój – powtarzała nam matka, gdy byliśmy mali. – Musisz umieć powiedzieć to, co masz do powiedzenia”.
  • „Jedynym prawdziwym zmęczeniem jest zmęczenie matki, bezradnie patrzącej na śmierć kolejnego dziecka”. Jestem przekonany, że gdyby mogła teraz na jeden dzień zjawić się między nami, uściskałaby nas zaledwie przez sekundę, a potem ponownie rzuciłaby się w wir pracy.
  • Nigdy nie pozwalała nam na przesadę. „Lepiej, żebyś był tym jedynym w swetrze pośród garniturów, a nie jedynym w garniturze wśród koszul i swetrów”.
  • Moim zdaniem pierwsze kontakty z rodzicami, miłość i zbudowane na niej zaufanie, na resztę życia są tworzywem naszego emocjonalnego świata. To zaufanie, które dzielimy – lub nie – z ojcem i matką, wskazuje nam, kogo warto w przyszłości pokochać.
  • Wystarczy tylko żyć pełnią życia, a wszystko masz przed sobą, niczym wyciskający łzy krajobraz: jak okiem sięgnąć góry i doliny.
 
Audrey Hepburn w towarzystwie Ronalda Reagana (po lewej)

Wypowiedź Pani Audrey Hepburn, Ambasadora Dobrej Woli UNICEFu, do pracowników ONZ, Genewa, 13 czerwca 1989 rok

edytuj
  • Często zadają mi pytanie: „Co ty tak naprawdę robisz w UNICEF-ie?”. Moim zadaniem jest przede wszystkim przekazywanie informacji. Mam powiadomić świat o potrzebach dzieci. Żeby w pełni zrozumieć wagę tego zagadnienia, warto mieć choćby podstawową wiedzę dotyczącą edukacji, spraw gospodarczych, tradycji religijnych i kultury. Nic o tym nie wiem, ale jestem matką.
  • Nadrzędnym celem UNICEFu jest ochrona dzieci przed głodem, pragnieniem, chorobami, maltretowaniem i śmiercią. Ale dziś mamy do czynienia z jeszcze gorszym zagrożeniem w postaci „nieludzkości człowieka względem ludzi”, z mrocznym aspektem cywilizacji zatruwającej nasze niebo i nasze oceany, niszczącej lasy i zabijającej tysiące wspaniałych zwierząt. A dzieci mają być następne?
  • Nigdy do końca ich nie rozumiałam. Nie mogę rozgryźć ich postępowania. Politycy, przynajmniej z definicji, powinni być dla ludzi, dla dobra całego narodu. Troskę o ludzkość określamy pojęciem humanitaryzmu. Wniosek stąd, że polityk doskonały to człowiek, który zna i rozumie ludzkie cierpienia. O tym marzę. Pozwólcie teraz, że podam pewien przykład, niespotykany w naszej historii. Ten kraj [Somalia] funkcjonuje dzięki pomocy humanitarnej. Myślę, że z czasem zamiast upolitycznienia tej pomocy, nastąpi raczej pełna humanizacja polityki. Powtarzam: to jest moje marzenie.
  • Mówię w imieniu tych dzieci, które same nie mogą zabrać głosu; dzieci, które nie mają absolutnie nic, poza odwagą, uśmiechem, rozumem i marzeniami.
  • UNICEF to jednak przede wszystkim dzieci – a nie gruntowna analiza działań światowej ekonomii. Każdego dnia w ponad stu krajach pracownicy UNICEF-u stykają się z problemami, których nie widać w korytarzach potężnych korporacji finansowych, w słupkach statystyk określających poziom zadłużenia za stołami w salach konferencyjnych, gdzie prowadzone są rozmowy o umorzeniu choćby części długów.

Zobacz też

edytuj