Otwórz menu główne

Anna Walentynowicz

.
Anna Walentynowicz

Anna Walentynowicz (1929–2010) – działaczka Wolnych Związków Zawodowych, kawaler Orderu Orła Białego.

  • A co sądzę dzisiaj o ustawie antyaborcyjnej? Przeraża mnie myśl, że można się zdecydować na urodzenie dziecka wyłącznie ze strachu przed karą więzienia.
    • Źródło: Cień przyszłości
    • Zobacz też: aborcja
  • Czy nie dosyć już kłamstw, krętactw, niekompetencji, pazerności, czy Ty naprawdę nie boisz się Boga, Lechu?
    • Źródło: List otwarty do Lecha Wałęsy, 25 września 1995
    • Zobacz też: kłamstwo
  • Czy pamiętasz swoją wypowiedź w Kongresie USA: „Lokujcie swoje kapitały w Polsce, bo na nędzy i głupocie można najlepiej zarobić”? Czy nadal tak sądzisz?
  • Niewątpliwie jest to prowokacja. Chcą nas skłócić, podzielić, osłabić. Bez względu na to, kim jest Wałęsa – nie wolno nam teraz sprzymierzać się z wrogiem. Ubecki donos drę na drobne kawałki, podpalam, wyrzucam tam, gdzie powinno być jego miejsce, i spuszczam wodę. Nie ma już śladów.
    • Opis: w roku 1982, po otrzymaniu grypsu z kopiami dokumentów TW „Bolka”.
    • Źródło: A. Walentynowicz, A. Baszanowska, Cień przyszłości, Kraków 2005, s. 137
  • Wkrótce okazało się, że wśród nas są agenci. Nie spodziewaliśmy się, że ujawniając jednego z nich, zostawiliśmy pole dla działalności agenta, którym po latach okazał się TW „Bolek”, przysłany nam przez UB. Także Bogdan Borusewicz miał za zadanie nie dopuścić do powstania wolnych związków, a który później oskarżał nas o agenturalność.
  • Za co mam go przepraszać? Że przywieźli go motorówką, a on zrobił sobie skok przez płot? I co jeszcze? Niech on będzie szczęśliwy, że jeszcze nie dostał w czapę. Powinien być oskalpowany, a nie przeproszony.
    • Opis: o Lechu Wałęsie po opublikowaniu przez niego materiałów otrzymanych z IPN.
    • Źródło: RMF FM, 10 czerwca 2007

O Annie Walentynowicz

  • Ania Walentynowicz. Mówi tak, jakby deklamowała. Tyle że ona tak widzi i czuje. Nie ma w niej nic z pozy. Chłopskie dziecko, które przez całą noc się modliło, żeby przyjęli je do stoczni. A potem żarliwa działaczka ZMP, przodownica pracy, której portret wisiał przed bramą. Społecznica naturalna, z głębokim przekonaniem, że o ludzi trzeba walczyć, z ludźmi trzeba być. Walcząca samotnie. W czasie strajku w 1970 gotowała jedzenie robotnikom. Zawsze skora do niesienia tej najprostszej pomocy, pozamiatania, umycia schodów.
    • Autor: Jacek Kuroń, Gwiezdny czas, w: Autobiografia, Wyd. Krytyki Politycznej, Warszawa 2011, s. 463.
  • Anna Walentynowicz, autentyczna matka „Solidarności”, była niemiłosiernie opluwana i atakowana, w tym zwłaszcza przez środowiska związanie z Lechem Wałęsą i obecną partią władzy. To niszczenie tak zasłużonej, a zarazem tak skromnej kobiety jest jedną z ciemniejszych plam na sumieniu polskiego establishmentu.
  • Dla Ani „Solidarność” była świętością – czymś dużo ważniejszym niż organizacją zawodową i ruchem społecznym – była jej dzieckiem. Bardzo przeżywała to, co stało się z „Solidarnością” po 1989 roku. Nigdy nie zaakceptowała tej nowej formuły związku. Mówiła: fałszywa Solidarność, neo-Solidarność, łże-Solidarność. Do końca życia wierzyła, że ta prawdziwa jeszcze powróci.
    • Autor: Antoni Macierewicz
    • Źródło: Alfabet Antoniego Macierewicza, „Nowe Państwo” nr 12/2011
  • Ech, niech jej ziemia lekką będzie, ale miałem z nią więcej problemów, niż ze Służbą Bezpieczeństwa!
  • Pani Aniu! Przyszliśmy tu pochylić głowy przed majestatem Twojego życia! W swoim uczciwym życiu nigdy nie oczekiwałaś zaszczytów, choć zasługiwałaś na nie jak mało kto. Trzeba było, żeby prezydentem został wielki Polak świętej pamięci Lech Kaczyński, żeby uhonorował cię najwyższym odznaczeniem.
    • Autor: Janusz Śniadek, przewodniczący NSZZ Solidarność na pogrzebie Anny Walentynowicz.
  • Pozostała sobą. Wybrała prawdę. To dlatego skromną Anię Lubczyk wywyższono do godności historycznego imienia – „Anna Solidarność”. Może właśnie dlatego skupiało się na niej tyle pogardy. Ten, którego Anna Walentynowicz kochała bardziej niż kogokolwiek – Ojciec Święty Jan Paweł II – do trzech podstawowych cnót chrześcijańskich: wiary, nadziei i miłości, dodał również solidarność. Jego słowa stały się dla niej imperatywem działania.
  • Szczególnie zapadły jej w pamięć wigilie Bożego Narodzenia, które nierzadko spędzała w oborze ze zwierzętami. Istniała naturalna pokusa, by wiarę skojarzyć z postawą ciemiężycieli i ostatecznie ją odrzucić. Jednak Ania na swój sposób nigdy nie przestała się modlić. Po latach mówiła, że odkrywana wciąż na nowo wiara w Boga pozwoliła jej przetrwać. Była na tyle silna, że w 1945 r. zdecydowała się uciec. Pracowała dorywczo na roli, w piekarni i jako opiekunka do dzieci.
  • Świat małej Ani zawalił się, kiedy miała zaledwie 10 lat. Ojciec zginął, walcząc z Niemcami w wojnie obronnej we wrześniu 1939 roku. Niedługo po tym na zawał serca zmarła jej mama. I znów kolejna tragedia. Po zajęciu Równego Sowieci zaprowadzili nowe porządki. Zamknęli szkoły, dlatego w 1940 r. Ania zakończyła edukację na niepełnych pięciu klasach szkoły powszechnej. Sowieci zaaresztowali grupę dorastających chłopców, w tym również starszego brata Ani – Andrzeja. Zaginął na zawsze.
  • To nie był przypadek, że osoba Ani Walentynowicz stała się powodem rozpoczęcia strajku. Ania nie była zwykłym, szeregowym pracownikiem stoczni, o którego upomnieli się koledzy. Była znaczącym działaczem opozycji demokratycznej i bardzo ważnym członkiem Wolnych Związków Zawodowych (WZZ). Zanim jeszcze przystąpiła do WZZ, była już powszechnie znana w zakładach przemysłu okrętowego (związanych ze stocznią), bo pomagała innym, broniła ich i sprzeciwiała się wszelkim szalbierstwom. Pisała świetne artykuły, w każdej sytuacji znajdowała odpowiednie słowa, żeby przemówić, niezależnie – czy stawała wobec głowy państwa, czy wśród kolegów na hali.
  • To wielkie zdjęcie Anny znalazłem wiosną bieżącego roku na kupie śmieci usuniętych z wystawy o Solidarności w historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej. Los tego zdjęcia może być symbolem metod stosowanych niegdyś przez władze PRL, a obecnie przez władze III RP w stosunku do kobiety, której dzieło dzisiaj czcimy. Proszę Cię, Anno, o przyjęcie tego prezentu ze śmietnika historii, na którym niektórzy chcieliby Cię umieścić.
  • Walentynowicz występuje w roli ostatniego Mohikanina cywilizacji nienawiści.
    • Autor: abp Józef Życiński podczas mszy w byłym obozie koncentracyjnym na Majdanku, za „Metro”, 11 czerwca 2007