Otwórz menu główne

Tadeusz Żuczkowski (ur. 1955) – polski pisarz, wykładowca literatury amerykańskiej i angielskiej, laureat konkursów literackich m.in. w Wiedniu w 1990 roku i w Poznaniu w 1992.

  • Pisanie zawsze mnie pociągało. Na początku, jeszcze w szkole podstawowej, to był pamiętnik, po nim przyszedł czas na wiersze, a potem opowiadania. Zdobyłem nawet kilka nagród.
  • Pisanie sprawia mi ogromną przyjemność i daje poczucie satysfakcji. Z pewnością dlatego, że nie jest dla mnie źródłem utrzymania. Mogę pozwolić sobie na ten komfort, że piszę tylko wtedy, gdy czuję taką potrzebę.

TorowiskoEdytuj

  • Chłonął chciwie woń dekadencji, zapach pierwotny i ostateczny zarazem.
  • Co ma na myśli osoba A, mówiąc Kocham Cię, i jak to może odebrać osoba B... należałoby zlecić jakiemuś szalonemu informatykowi, żeby dokonał animacji komputerowej wizualizacji tych wszystkich potencjalnych znaczeń, we wszystkich możliwych wariantach i zobaczylibyśmy to, co widzimy na co dzień – siebie samych. Potencjalne znaczenie. Potencjalną miłość. Potencjalny talent. Potencjalne życie?
  • Jakim profesjonalistą trzeba być, żeby kochać, żeby być szczęśliwym?.
  • Ludzie bez atrybutów są niczym. Nawet hip-hopowcy bez swoich szerokich portek i kapturów. Niedaleko odeszliśmy od szamaństwa.
  • Miasteczko widzi wszystko. Setki par oczu czuwają za szybami mieszkań w najczarniejszą noc. Stanowiska obserwacyjne są wszędzie. Obserwatorzy reprezentują obie płci, wszelakie kategorie wiekowe i społeczne. Są najstarszą i największą armią wolontariuszy.
  • Miasteczko wie wszystko. Plotki rozchodzą się szybciej niż zasiłek dla bezrobotnych, ciszej niż szept w kolejce do spowiedzi. Wzbogacane tysiącami telefonów komórkowych, telefonów stacjonarnych, maili i stron internetowych, stanowią bezprecedensowy przykład absolutnie spontanicznego społeczeństwa informatycznego.
  • Nieproszone łzy poturlały się po policzkach. Skąd ten żal?, że tak prędko, tak nieodwracalnie, bezceremonialnie, tak byle jak, bez ostrzeżenia, bez punktu kulminacyjnego i wielkiego finału? Patrzył teraz przez nią jak przez szybę.
  • Śmiech przypisuje się tylko człowiekowi, ale te nieartykułowane odgłosy przypominające kwik, rżenie, parskanie, prychanie, charchot, rzężenie, syczenie, sapanie, beczenie, ryk, skowyty są ze świata zwierząt. Śmiech musiał istnieć zanim powstał taniec, pieśń, język, religia, społeczeństwo. Jest bratem wycia, chrząkania, jęczenia, mlaskania. Śmiech pozostanie po upadku każdej cywilizacji. Narażanie się na śmiech innych to, tak jak tysiące lat temu, paraliżująca perspektywa.
  • Za oknem nie wiele zmieniło się, ten sam collage pejzaży, stacyjek, miast, ludzi. Ruchomy skrót życia – miejsca, postaci, sytuacje pojawiają się nagle i już są nieważne, daleko za plecami, a wszystko co ma nastąpić, jest tak samo nieuchwytne i bez znaczenia.
  • Za późno zorientowała się, że carpe diem trwa tak krótko.