Czarne skrzydła: Różnice pomiędzy wersjami

Dodane 770 bajtów ,  2 lata temu
dalsze cytaty
m (dr Zmiana)
(dalsze cytaty)
'''[[s:Czarne skrzydł|Czarne skrzydła]]''' – powieść społeczno-polityczna [[Juliusz Kaden-Bandrowski|Juliusza Kaden-Bandrowskiego]] z 1925–1926 roku, o górnikach ze śląskiego Zagłębia; pierwsza z trzyczęściowego cyklu.
 
* Cóż znaczy kobieta w Zagłębiu, skoro ją mąż odumarł? Tyle, co pies bezpański. Dadzą rentę, więcej, żebyś umarła, za mało, aby żyć. I przepychaj się sama.
** Źródło: ''Czarne skrzydła. II: Tadeusz'', Kraków 1975, s. 203.
 
* Człowiek wytrzyma wszystko. Kobieta zaś, gdy kocha, gotowa dopomóc własnej śmierci.
** Źródło: ''Czarne skrzydła. II: Tadeusz'', Kraków 1975, s. 200.
 
* Oto partia: młody podjadek szepce ci do ucha, stary brytan ochrypłym wrzaskiem zagaja na trybunie, od dołu wszystko poderwane nienasyconym głodem, u góry władze się opychają.
** Źródło: ''Czarne skrzydła. I: Lenora'', Kraków 1975, s. 54.
 
* Straszno to było słuchać: z oddali huczał szyb. Potworną trzystumetrową gardzielą zionął, a tu znów nad głowami ludzkimi, nad całym placem czarne sklepienie nocy jak gdyby rozdzierać się poczęło, rozpękać, łamać, kruszyć.
* Szybki wiatr poganiał za oknami płachty ciemnego pyłu, zwijał je i rozwijał, wydłużał, piętrzył i znów przelatywały z daleka, zza gmachu czworogrannej płuczki, od strony kopalnianych torów kolejowych, wielkie, łukami ciemnymi roztoczone, niby skrzydła czarne, ciche i pospieszne.
** Opis: pożar kopalnianego szybu.
** Źródło: ''Czarne skrzydła. II: Tadeusz'', Kraków 1975, s. 161.
 
* Szybki wiatr poganiał za oknami płachty ciemnego pyłu, zwijał je i rozwijał, wydłużał, piętrzył i znów przelatywały z daleka, zza gmachu czworogrannej płuczki, od strony kopalnianych torów kolejowych, wielkie, łukami ciemnymi roztoczone, niby '''skrzydła czarne''', ciche i pospieszne.
** Źródło: ''Czarne skrzydła. I: Lenora'', Kraków 1975, s. 191.
 
* Taki los człowieka biednego. Biedny musi się ciągle ze wszystkimi dzielić.
** Źródło: ''Czarne skrzydła. I: Lenora'', Kraków 1975, s. 82.
 
 
[[Kategoria:Polskie powieści]]