Papierowe miasta: Różnice pomiędzy wersjami

Dodane 4614 bajtów ,  6 lat temu
notka
m (dr, , kat.)
(notka)
'''[[w:Papierowe miasta|Papierowe miasta]]''' (ang. ''Paper Towns'') – książkapowieść dla młodzieży autorstwa [[John Green|Johna Greena]] z 2008 roku; tłumaczenie – Renata Biniek.
 
** Postać: ==Margo Roth Spiegelman==
* Pójdziesz do papierowych miast i nigdy już nie powrócisz.
** Postać: Margo Roth Spiegelman
 
* Stąd nie możesz zobaczyć rdzy ani popękanej farby, ani całej reszty, ale możesz stwierdzić, jakie to miejsce jest naprawdę. Możesz się przekonać, jakie to wszystko jest sztuczne. Nie jest nawet na tyle trwałe, by je nazwać miastem z plastiku. To papierowe miasto. Mówię ci, tylko popatrz, Q: popatrz na te wszystkie ślepe zaułki, ulice, które zawracają same na siebie, wszystkie te domy wybudowane po to, by się rozpaść. Na wszystkich tych papierowych ludzi mieszkających w swych papierowych domach i wypalających swoją przyszłość, byle tylko siedzieć w cieple. Na wszystkie te papierowe dzieciaki pijące piwo, które kupił im jakiś menel w papierowym całodobowych. Każdy opętany jest manią posiadania przedmiotów. Cienkich jak papier i jak papier kruchych. No i wszyscy ci ludzie. Mieszkam tu osiemnaście lat i ani razu w swoim życiu nie spotkałam kogoś, komu zależałoby na czymkolwiek istotnym.
 
* Wiedziałeś, że na dobrą sprawę przez większość historii rodzaju ludzkiego przeciętna długość życia wynosiła mniej niż trzydzieści lat? Mogłeś liczyć na jakieś dziesięć lat właściwego dorosłego życia, czaisz? Nikt nie planował życia na emeryturze. Nikt nie planował kariery. W ogóle nikt nic nie planował. Nie było czasu na planowanie. Nie było czasu na przyszłość. ale potem długość życia zaczęła się wydłużać i ludzie mieli coraz więcej i więcej przyszłości, zaczęli więc spędzać coraz więcej czasu na rozmyślaniu o niej. O przyszłości. A dzisiaj życie stało się przyszłością. W każdym momencie swojego życia człowiek żyje dla przyszłości - idzie do szkoły średniej, żeby móc pójść do college'u, żeby dostać dobrą pracę, żeby kupić ładny dom, żeby było go stać na posłanie dzieci do college', żeby one dostały dobrą pracę i mogły posłać swoje dzieci do college'u.
 
* Zawsze wydawało mi się absurdalne, że ludzie chcą się z kimś zadawać tylko dlatego, iż ten ktoś jest ładny. To jakby wybierać płatki śniadaniowe ze względu na kolor, a nie na smak.
 
==Quentin Jacobsen==
* Margo opuściła szybę i poczułem na twarzy powiew gęstego powietrza, cieplejszego, niż powinno być nocne powietrze. Zerknąłem w bok i zobaczyłem rozwiane pasma włosów na całej jej twarzy. Choć widziałem ją obok siebie, poczułem się całkiem sam pośród tych wysokich i pustych budynków, jakbym ocalał z apokalipsy i otrzymał świat w darze, cały ten niesamowity i nieskończony świata, czekający, bym zaczął go odkrywać.
 
* Margo zawsze kochała tajemnice. W obliczu wydarzeń, które nastąpiły potem, nigdy nie opuszcza mnie myśl, że może kochała je tak bardzo, że sama stała się tajemnicą.
 
* Miała ten rodzaj palców, które chciałoby się spleść z własnymi.
 
* Po raz pierwszy ogarnęło mnie zmęczenie i przyszło mi do głowy, że moglibyśmy się położyć gdzieś na porośniętym trawą skrawku SeaWorld, ja na plecach, a ona na boku, obejmując mnie ramieniem, z głową na mojej piersi, z twarzą wróconą ku mnie. Nic byśmy nie robili, tylko tak leżeli razem pod nocnym niebem, tak jasno tu oświetlonym, że gwiazdy w nim tonęły. Mógłbym poczuć na szyi jej oddech, może moglibyśmy tak zostać do rana, a rano mijaliby nas ludzie przychodzący do parku i widząc nas, myśleliby, że my też jesteśmy turystami, a potem wmieszalibyśmy się w ten tłum. Ale nie. Miałem do obejrzenia Chucka bez jednej brwi, i historię do opowiedzenia Benowi, i lekcje, i salę muzyczną, i Duke'a, i przyszłość.
 
* Przestałem machać. Moja głowa znajdowała się teraz na wysokości głowy Margo i wpatrywaliśmy się w siebie z przeciwległych stron szyby. Nie pamiętam, jak to się skończyło - czy ja poszedłem do łóżka, czy ona odeszła. W moich wspomnieniach ta scena nie ma końca. Trwamy tak, na zawsze wpatrzeni w siebie.
 
* Uderzyło mnie poczucie pewnej niesprawiedliwości, że taki dupek jak Jason Worthington miał możliwość uprawiania seksu zarówno z Margo, jak i z Beccą, podczas gdy zupełnie sympatycznym osobnikom takim jak ja, nie było dane uprawiać seksu z żadną z nich - czy z kimkolwiek innym, na dobra sprawę.
 
* Wydawało mi się, że można ją rozweselić. wydawało mi się, że jeśli będę pewny siebie, coś może się między nami wydarzyć. Myliłem się.
 
* Zawsze to lubiłem: lubiłem rutynę. Lubiłem czuć się znudzony. Nie chciałem tego, ale to lubiłem.
 
* Z bliska wszystko jest brzydsze - odparła Margo. - Nie ty - wypaliłem, nim zdążyłem się zastanowić, co mówię.
 
[[Kategoria:Amerykańskie powieści dla dzieci i młodzieży‎]]
70

edycji