Wybacz mi Leonardzie: Różnice pomiędzy wersjami

Dodane 1360 bajtów ,  7 lat temu
brak opisu edycji
m (formatowanie automatyczne, int.)
Nie podano opisu zmian
 
* Mam taką teorię, że z wiekiem tracimy zdolność do bycia szczęśliwym.
 
* Niech zamek szczęknie, Leonard - szepczę do siebie. Wystarczy, że zaciśniesz palec wskazujący, i wszystko będzie dobrze. Myśli ustaną. Skończą się problemy. W końcu odpoczniesz.
 
* Obserwując ich, wpadam w przygnębienie i myślę sobie, że nie chciałbym nigdy wydorośleć. Że dokonałem wyboru najlepszego z możliwych, decydując się na użycie walthera P38.
** Opis: na temat dorosłych.
 
* Orientuję się, że usmażyłem zdecydowanie za dużo naleśników, ale nie przestają i w końcu dysponuję liczbą zdolną wykarmić dziesięcioosobową rodzinę. -Mamo! Idę do jej gabinetu. I tym razem na kogoś wrzeszczy. -Jaśmin to możesz sobie w dupę wsadzić! - woła i wzdycha. Stoi zapatrzona w widok za oknem. Znów przestała zwracać na mnie uwagę. Wzdycham zrezygnowany. Wracam do kuchni. Zjadam naleśniki czekoladowo-bananowe. Są pyszne. Pieprzyć Lindę. Jej strata. Mogła zjeść na śniadanie pyszne naleśniki. Przebaczyłbym jej. Resztę naleśników mielę w młynku na odpady w zlewozmywaku. Do odpływu wpada kilka kawałków rozbitego lustra. Zostawiam młynek włączony, aż w końcu chrzęst niknie, kiedy mechanizm się zacina. Ponownie słyszę Lindę besztającą podwładnych. Nie opuszcza swojego gabinetu - nawet wtedy, gdy wychodzę, zatrzaskując za sobą drzwi z taką siłą, że cały dom trzęsie się w posadach.
 
* Po prostu chcę wiedzieć, czy warto w ogóle dorastać. To wszystko.
 
* Poszedłem do parku, siedziałem wpatrzony w kiwające głowami gołębie i czułem się tak potwornie samotny, że pragnąłem, aby ktoś wbił mi nóż między żebra i ukradł mój pusty portfel.
 
* Przystawiłem sobie pistolet do skroni i przyciskam skroń do metalowej obręczy. Coraz mocniejszemu wpychaniu wylotu lufy walthera P38 w miękki fragment czaszki towarzyszy miłe uczucie – przypominające niemal masaż. Zupełnie jakby walther P38 był starym kluczem, który próbuję wpasować w otwór starej kłódki, a kiedy zdołam to zrobić, usłyszę metaliczny szczęk, drzwi się otworzą, przejdę przez nie i będę uratowany. -Niech zamek szczęknie, Leonard – szepczę do siebie. – Wystarczy, że zaciśniesz palec wskazujący i wszystko będzie dobrze. Myśli ustaną. Skończą się problemy. W końcu odpoczniesz.
70

edycji