Wyśnione miłości: Różnice pomiędzy wersjami

Usunięte 8 bajtów ,  9 lat temu
brak opisu edycji
 
 
* Nie dzwonisz, nie piszesz, nie gadasz z nią. Koniec.Jeżeli wiesz, że będzie na imprezie czy w barze, nie idziesz. Zajęło mi to jakiś rok, szczęściarze radzą sobie z tym w dwa tygodnie, dwa miesiące, dwa dni... Zakładałem, że za każdym razem kiedy ją zobaczę będzie mnie ściskało w środku, będę zazdrosny. Ale nie. Przeszło mi. Zrobiła się jesień, potem zima. Święta, moi krewni ze swoimi tępymi dziewczynami. Wiosna, lato, jesień, a potem...Po prostu mi przeszło. Teraz to tylko złe wspomnienie. Jedno z wielu. Kiedy sobie przypomnę co wyprawiałem, ile pieniędzy straciłem walcząc o nią... myślę o tym wszystkim i jest mi cholernie głupio... Zaczynam...śpiewać.Kurwa, śpiewać! Śpiewam w pokoju, pod prysznicem, przy zmywaniu. Śpiewam.
* Nie dzwonisz, nie piszesz, nie gadasz z nią. Koniec.
Jeżeli wiesz, że będzie na imprezie czy w barze, nie idziesz.
Zajęło mi to jakiś rok, szczęściarze radzą sobie z tym w dwa tygodnie, dwa miesiące, dwa dni...
Zakładałem, że za każdym razem kiedy ją zobaczę będzie mnie ściskało w środku, będę zazdrosny. Ale nie. Przeszło mi.
Zrobiła się jesień, potem zima. Święta, moi krewni ze swoimi tępymi dziewczynami. Wiosna, lato, jesień, a potem...Po prostu mi przeszło.
Teraz to tylko złe wspomnienie. Jedno z wielu. Kiedy sobie przypomnę co wyprawiałem, ile pieniędzy straciłem walcząc o nią... myślę o tym wszystkim i jest mi cholernie głupio... Zaczynam...śpiewać.Kurwa, śpiewać! Śpiewam w pokoju, pod prysznicem, przy zmywaniu. Śpiewam.
 
 
*Spóźnia się. Ale tylko chwilę, nic wielkiego. Etap pierwszy: uwielbiasz to, że się spóźnił. Czyni go to bardziej ludzkim, dodaje uroku. Etap drugi: Sprawdzasz czy sie nie pomyliłaś. Trochę wątpisz. Może coś źle zrozumiałam. Wymyślam scenariusze. Wyobrażam sobie, że spóźniam się do innej kawiarni. Rozglądam się. Jestem we właściwym miejscu. To już 32 minuty.Etap trzeci: Mówię sobie, że to nic nie szkodzi. Staram się czymś zająć, czytam. Udaję, że czytam. Cały czas ten sam cholerny akapit. Idę do łazienki, coś zamawiam. Już go nienawidzę. W myślach go wyzywam. Wymyślam jakieś teksty, które go zgaszą kiedy się pojawi. Po 39 minutach...przychodzi. Cały zasapany. Przystojny.Były straszne korki. Jasne. Więc mówię, że nie ma problemu. Oczywiście, to naturalne, że mógł się spóźnić. Bo...Bo ja jestem słaba...a rację ma ten, kogo podziwiasz. Chrzanić to.
*Spóźnia się. Ale tylko chwilę, nic wielkiego.
Etap pierwszy: uwielbiasz to, że się spóźnił. Czyni go to bardziej ludzkim, dodaje uroku.
Etap drugi: Sprawdzasz czy sie nie pomyliłaś. Trochę wątpisz. Może coś źle zrozumiałam. Wymyślam scenariusze. Wyobrażam sobie, że spóźniam się do innej kawiarni. Rozglądam się. Jestem we właściwym miejscu.
To już 32 minuty.Etap trzeci: Mówię sobie, że to nic nie szkodzi. Staram się czymś zająć, czytam. Udaję, że czytam. Cały czas ten sam cholerny akapit. Idę do łazienki, coś zamawiam. Już go nienawidzę. W myślach go wyzywam. Wymyślam jakieś teksty, które go zgaszą kiedy się pojawi.
Po 39 minutach...
przychodzi. Cały zasapany. Przystojny.Były straszne korki. Jasne. Więc mówię, że nie ma problemu. Oczywiście, to naturalne, że mógł się spóźnić.
Bo...Bo ja jestem słaba...a rację ma ten, kogo podziwiasz. Chrzanić to.
 
 
*Dla mnie...Byłam zadurzona w takim rodzaju miłości. On mieszkał w Berlinie, ja na Dorion Street...Chyba byłam bardziej zakochana...no wiesz, w lataniu...nie wiem, w lądowaniu, w kawiarniach, w papierosach... w powiewie nowości, w jego akcencie. Tego nie ma. To idea miłości. Kochasz ideę bardziej niż jego. Kochasz odległość. A kiedy odległość znika...Kiedy...kiedy nie trzeba już przemierzać oceanu, wszystko co trzeba przemierzyć to korytarz...W każdym razie,wszystko skończone.
Chyba byłam bardziej zakochana...no wiesz, w lataniu...nie wiem, w lądowaniu, w kawiarniach, w papierosach... w powiewie nowości, w jego akcencie. Tego nie ma. To idea miłości. Kochasz ideę bardziej niż jego.
Kochasz odległość. A kiedy odległość znika...Kiedy...kiedy nie trzeba już przemierzać oceanu, wszystko co trzeba przemierzyć to korytarz...
W każdym razie,wszystko skończone.
 
 
*Teraz psuje mi wszystkie ulubione miejsca, bo kiedy go nie ma, na piwie ze znajomymi...Kiedy go nie ma, Nudzę się. Nie ma zabawy. Ale pogoda jest ładna, ptaki śpiewają, wino smakuje...Czyli: Zamknij się, suko! Ale nie ma zabawy. Ale kiedy jest, uważajcie! Naszprycowałam się kiedyś amfą. Z wszystkimi się witam. Zachowuję się jak na wiejskiej imprezie. W St. Donat. Czołem! Co gorsza, w ogóle z nim nie gadam. Ale wiem, że mnie widzi. Widzisz ludzi nawet kiedy nie patrzysz. Na przykład jesteś tam. A ja patrzę tu. Widzę cię. Nie patrzę, ale cię widzę. Wiem gdzie patrzysz. Wiem, że patrzysz na mnie. Skurwiel.
*Teraz psuje mi wszystkie ulubione miejsca, bo kiedy go nie ma, na piwie ze znajomymi...
Kiedy go nie ma, Nudzę się. Nie ma zabawy. Ale pogoda jest ładna, ptaki śpiewają, wino smakuje...Czyli: Zamknij się, suko! Ale nie ma zabawy.
Ale kiedy jest, uważajcie! Naszprycowałam się kiedyś amfą. Z wszystkimi się witam. Zachowuję się jak na wiejskiej imprezie.
W St. Donat. Czołem! Co gorsza, w ogóle z nim nie gadam. Ale wiem, że mnie widzi. Widzisz ludzi nawet kiedy nie patrzysz. Na przykład jesteś tam. A ja patrzę tu. Widzę cię. Nie patrzę, ale cię widzę. Wiem gdzie patrzysz. Wiem, że patrzysz na mnie. Skurwiel.
 
== Zobacz też ==
Anonimowy użytkownik