'Allo 'Allo!: Różnice pomiędzy wersjami

Dodane 2327 bajtów ,  10 lat temu
brak opisu edycji
m (kat.)
** Postać: kapitan Hans Geering, w odpowiedzi na ''Heil Hitler!''
** Opis: Hans jest leniwy, mówi tylko (szybko i głośno) ostatnią część ''Heil Hitler!'', włączając się pod sam koniec pozdrowienia.
 
Michelle: Nie ruszaj się, nazywam się Michelle Dubois. Proszę słuchaś uważnie, bo nie będę powtarzać.
Rene: Słucham?
Michelle: Nie będę powtarzać...
Rene: nie dosłyszałem pani nazwiska.
 
Edith: rene, właśnie dostałam wiadomość. Pan Leclerc, ten fałszerz, będzie tu lada chwila.
Rene: A jak go rozpoznamy?
Edith: podejdzie do baru i poprosi o koniak. Potem poprosi o ogień. Kiedy odpowiesz, że nie masz zapałek, ujawni się.
Rene: Koniak, ogień, brak zapałek... Zostanę tu na wypadek, gdyby się zjawił.
Edith: Zaśpiewać jeszcze jedna piosenkę?
Rene: Nie! Mamy juz dość kłopotów!
Wchodzi porucznik Gruber. Zaraz potem wchodzi Leclerc.
Leclerc (do Rene): Szefie, pozwoli pan staremu zaśpiewać dla gości? Jestem starym żołnierzem, bez pieniędzy, bez renty.
Rene: No dobrze! Ale tylko jedna piosenkę, potem ruszaj dalej. (zwraca się do Grubera) Dobry wieczór panie poruczniku, czym mogę służyć?
Gruber: Poproszę o koniak.
Rene: Maria, koniak dla pana oficera. Gdyby pan zechciał... (pokazuje mu, żeby podszedł do baru)
Gruber podchodzi do baru. Wyciąga cygaro.
Rene: Chciał pan prosić o ogień?
Gruber: Dziękuje, to miło z pańskiej strony.
Rene: Ale ja nie mam zapałek!
Gruber: Więc czemu pan pyta, czy chce ognia?
Rene: Bardzo przepraszam.
Gruber: Jesli nie ma pan zapałek, niech pan weźmie moje. Mam zapasowe pudełko.
rene: jesteś jednym z nich?
Gruber: Na wschodnim froncie byłem bardzo osamotniony...
Do baru podchodzi Leclerc.
Leclerc: poproszę o koniak.
Rene: Maria, koniak.
Leclerc wyciąga cygaro. Gruber mu je zapala.
Leclerc: Mogę prosić o ogień?
Gruber: Po co ci ogień? Właśnie ci przypaliłem.
Leclerc: chciałem wiedzieć, czy on ma ogień.
Rene: Nie mam zapałek.
Gruber: Przeciez dałem panu przed chwilą!
Rene: Ale to pana zapałki nie moje!
Gruber odchodzi od baru.
Leclerc (wskazuje na Grubera): Czy on jest jednym z nas?
Rene: Nie, jest jednym z nich!
Gruber: Niech pan o tym nie rozpowiada!
 
Herr Flick: Nagle zaroiło się tu od sprzedawców cebuli.
rene: Mamy święto, Herr Flick. Co roku przyjeżdżają sprzedawcy, żeby oglądać swoje cebule. O północy tańczą cebulowy taniec i odbywają ucztę cebulową... w czasie której jedzą tylko cebulę.
Herr Flick: Trochę to dziwne.
Rene: O trzeciej na dranem to ciężkostrawne.
 
 
Anonimowy użytkownik