Gazeta Wyborcza: Różnice pomiędzy wersjami

Dodane 386 bajtów ,  12 lat temu
→‎O Gazecie Wyborczej: - Adam Michnik o redagowaniu całej "Gazety"
(o oburzeniu dziennikarza i prokuratorach)
(→‎O Gazecie Wyborczej: - Adam Michnik o redagowaniu całej "Gazety")
* O rzekomych zbrodniach przeczytają na pierwszej stronie wszyscy, dementi, po kilku tygodniach, w formie małej notki na jedenastej stronie, umknie uwadze większości. A w komentarzach można będzie, jak to zrobił ostatnio publicysta „Gazety Wyborczej”, oburzać się na rzekomą stronniczość prawicowych publicystów - bo nie chcą oni dostrzegać „oczywistych przestępstw” PiS. Niech się oburza, że mimo tylu jego starań nie dostrzegają ich także prokuratorzy.
** Źródło: [http://www.pis.org.pl/article.php?id=12307 Oczywiste donosy - Felieton Rafała A. Ziemkiewicza wygłoszony w Programie I Polskiego Radia]
 
* Oczywiście pojawiają się u nas materiały. które są dla mnie nieciekawe. Ale gdybym ja chciał redagować całą ''Gazetę'', to ona miałaby niewielką sprzedaż i podobne wpływy z reklam.
** Źródło: Adam Michnik, w: ''Piekło nas wyzwoli'', Piotr Najsztub rozmawia z Adamem Michnikiem, ''Przekrój'', 23 kwietnia 2009.
** Zobacz też: [[Adam Michnik]], [[Piotr Najsztub]]
 
* Pierwszy brukowiec w demokratycznej Polsce powstał w 1989 r. Nie wydał go Springer, lecz Agora. Ten brukowiec, nie zważając na prawdę ani dziennikarskie standardy, niszczył każdego, z kim było mu nie po drodze. Dziennikarze tej gazety nie przyjmowali do wiadomości, że informacja różni się od komentarza, że trzeba wysłuchać głosów obu stron, że przeciwnik ideowy to też człowiek, którego nie można dowolnie obrażać. Jako metodę przyjęto w tej gazecie styl pism brukowych – mobilizowanie emocji, złych emocji. A także poczucia zagrożenia (np. przed faszyzmem i państwem wyznaniowym), obrzydzenia (wobec prawicy), podejrzliwości (wobec niecnych zamiarów inaczej myślących). Przeciwników tu zawsze odrealniano, fałszowano ich wizerunki, wkładano im w usta tezy, których nigdy nie wypowiedzieli. A kiedy wrogowie „Wyborczej” stawali się już dla jej czytelników tylko oszołomami, faszystami i antysemitami, traktowano ich na łamach jak mięso armatnie. Skrajnie fanatyczny Redaktor Naczelny sądził, że ma prawo niszczyć każdego, z nim się nie zgadza.