Anaïs Nin: Różnice pomiędzy wersjami

Dodane 3132 bajty ,  13 lat temu
m
brak opisu edycji
m
m
 
*Brak osobowości prowadzi do śmierci uczuć, śmierć uczuć do śmierci pisarstwa i do nadmiaru przemocy, która stała się naczelnym tematem współczesnej literatury: - Zapłaciliśmy wygórowaną cenę za uprawianie kultu wytrzymałości i za lekceważenie wrażliwości. Przemoc zajęła miejsce uczucia.
**Z wystąpienia dla studentek DarthmouthDartmouth College, USA.
 
*Tylko w atmosferze zachodu mogę rozpisać się w pełni.
 
*W pracy gospodyń domowych nie ma nic pięknego, potrafię więc doskonale zrozumieć rozterki i niezadowolenie przeżywane przez wiele kobiet, które muszą się tym zajmować, chociaż zasmakowały już przedtem w innym życiu, bardziej niezależnym. Więcej szczęścia zaznały, wykonując jakiś konkretny zawód albo tworząc sztukę, niż spędzając czas w kuchni.
 
*Prozę poetycką można porównać do jazzu. Jazz nie istnieje bez swingu. Beat musi oscylować wokół znanego nam podziału na cztery czwarte do momentu aż przekaz rytmiczny będzie nie tyle słyszany, co odczuwany. Jazz tradycyjny nie może swingować, ponieważ notacja nutowa jest zbyt sztywna. Duke Ellington powiedział kiedyś: "Będziemy grać w ten sposób, dopóki wasz puls i mój nie staną się jednym!
 
*Skoro postanowiliśmy wierzyć tylko w to, co jest widoczne, utraciliśmy zdolność dostrzegania tego, co ma dopiero nastąpić. Z wypaczonego widzenia tego, co istnieje, zrodziły się potworności pop-artu. Akceptacja tego, co istnieje (kompletnie wyposażony warsztat samochodowy w muzeum, kartony i reklamy zupy pomidorowej Campbella w naszych salonach), stanowi akt bierności, rezygnacji i impotencji, świadczy o braku inwencji oraz przetworzenia artystycznego, a zarazem o niemożności odrzucania tego, co istnieje, i tworzenia tego, co może zaistnieć. Twórca złożył broń. Szaleniec, który z uporem zrywał reklamy, gdyż raziła go ich brzydota, był bliższy bohaterstwa niż twórca pop-artu.
**W styczniu 1960 Anaïs Nin wygłasza odczyt w Szkole Sztuk Pięknych na Manhattanie i druzgocze modne koncepcje sztuki.
 
*Z pewnością cierpimy na zbiorową nerwicę i dlatego powieść, która nie zajmuje się tym stanem rzeczy, nie jest powieścią odpowiadającą naszej epoce. Nie można dłużej ignorować zbiorowej nerwicy, twierdząc, że to wyjątek, patologia albo przejaw ignorancji.
 
*Każda orientacja polityczna jest przegniła już w zarodku, bazą dla jednej i drugiej są interesy ekonomiczne, nie zaś ideały. Istnieje tylko jedno lekarstwo na cierpienie świata: indywidualizm. Ponieważ jako jednostka daję wszystko, nie odczuwam potrzeby przyłączania się do któregoś z ruchów.
*A więc ten niepokój nie ustaje nigdy.
**Po pierwszych doświadczeniach bigamicznych.
 
*Seksualność jest największym doświadczeniem człowieczej żywotności. Trzeba o nim pisać. Nie mam tabu i daję tym dowód niezależności upragnionej lub istniejącej naprawdę.
 
*Boże, spowiedniku, psychoanalitycy, pomóżcie, bym nie pożądała własnych synów.
 
*Tę siłę dopingującą, która jednak nie zdołała wywołać orgazmu, tę siłę noszę w sobie niczym dynamit. Dynamit wprawdzie nie eksploduje, ale lont został już zapalony, małe płomyki wspinają się po nim z iście dionizyjską swawolą, roztańczone obiegają serce dynamitu, nie dotykając go jednak, nie pozwalają mi nabrać tchu. Wszystkie te drobne włókienka nerwów, pożądliwe, wygłodniałe, spragnione, czujne, o wytężonym wzroku i słuchu, czekają na orgazm, który napoi je krwią, aby mogły zasnąć.
 
*Stała żądza odbycia stosunku i pogoń za mężczyznami spowodowana jest niemożnością osiągnięcia orgazmu.
**Z diagnozy Wilhelma Reicha, Nin była nimfomanką.
 
*Leżę jak martwa, przeżywam całą tę scenę jak akt śmierci, a nie życia... wydaję się sama sobie jedną z tych woskowych lal, które on lubi tak bardzo.
*Gdy mam do czynienia z ludźmi przeciętnymi, chce mi się szczekać!
**Odpowiedź Nin dla szefa wydawnictwa Dutton na odmowę wydrukowania drugiej książki, ''Children of the Albatross'', która brzmiała ''Obawiamy się, że opisy pani problemów duchowych nie znajdą czytelników, tak jak nie znalazła ich pani książka "Ladders to Fire"''.
 
*Siedzimy w kuchni przy oknie, spoglądamy na ulicę, na widoczne w dali góry, na siedzibę nadleśnictwa. Mogę dostrzec dolinę. W niektóre popołudnia ma siny kolor, wyobrażam sobie wtedy, że za nią znajduje się Acapulco oraz woda i góry, zwłaszcza kiedy jest intensywnie czerwony kolor słońca. Muszę jeszcze posprzątać w domu, zmyć naczynia, zrobić zakupy i wypisać na tabliczkach napisy: "Nie palić", "Nie rozpalać ognia", "Teren prywatny".
**O związku i życiu w Kaliforni z o klikadziesiąt lat młodszym leśnikiem, Rupertem Polem.
 
==Związek z Henrym Millerem==