Maciej Kozłowski: Różnice pomiędzy wersjami

Usunięte 6 bajtów ,  7 lat temu
m
format
(+1, formatowanie automatyczne)
m (format)
[[Plik:Maciej Kozłowski.JPG|mały|<center>Maciej Kozłowski</center>]]
'''[[w:Maciej Kozłowski|Maciej Marian Kozłowski]]''' (1957–2010) – polski aktor.
==Wypowiedzi==
* Aktor to zawód okrutny, który wypacza psychikę. Pracując na swoich namiętnościach, wrażliwości, wykorzystuje się wyobraźnię, by stworzyć kogoś, kogo nie ma, a później bardzo zaczyna się wierzyć w postacie, które się gra.
** Źródło: „Kurier Lubelski” nr 195/20.08, 24 sierpnia 2004
* Aktorowi jak nie napiszą – to koniec.
** Opis: o improwizacji.
** Źródło: [http://www.spadkobiercy.net/film-21.html ''Spadkobiercy'', odc. 114.]
 
* Bibas to wielorasowiec po traumatycznych przeżyciach. Wyciągnąłem go z pojemnika na śmieci. Ktoś wyrzucił cały miot, on jako jedyny przeżył. Miał wtedy niecałe dwa tygodnie. Wykarmiłem go smoczkiem, specjalnymi preparatami. To było kompletne szaleństwo. Karmienie co cztery godziny, zapewnianie stałej temperatury 38,3. Kompletny obłęd. Przerwa w próbie, a ja mówię do dyrektora Grzegorzewskiego – bardzo przepraszam, panie dyrektorze, ale ja muszę pojechać kota nakarmić. On się tak na mnie patrzy i mówi – rozumiem, panie Maćku, kota. Ależ oczywiście, oczywiście niech pan jedzie.
** Źródło: „Kurier Lubelski” nr 195, 24 sierpnia 2004
 
* Było gorzej. Bo szedłem nie do dentysty, ale na oddział chirurgii Akademii Medycznej. Do świetnego chirurga doktora Janusza Płomińskiego. Potem były nie dwa, a trzy miesiące chodzenia o kulach. Osiem razy dziennie po pół godziny ćwiczenia i oto dzień dzieli się na czas, gdy ćwiczysz, i na czas, gdy czekasz, by znów zacząć ćwiczyć. Żyjesz rygorem życia kaleki. Gdy kolega przywiózł mnie ze szpitala, zostałem sam w mieszkaniu. Zrobiłem w kuchni kawę. Potem stanąłem nad nią na tych dwóch kulach i...i… zacząłem się śmiać. Teoretycznie wszystko OK: jest ranek, jest kawa. Tylko tę kawę trzeba jakoś wypić. Przenieść. I nie ma jak. Nie przeniesiesz kawy, chodząc o kulach. Zrozumiałem, że jestem bezradny wobec prozaicznych rzeczy. Kilka dni później wracam z zakupami do domu, kuśtyk, kuśtyk do windy, a winda zepsuta. Szóste piętro, marsz o kulach. Znów było śmiesznie. Takie drobiazgi uczą pokory i porządkują widzenie świata.
** Opis: o operacji kolana i rehabilitacji.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Idol kulinarny to mój dziadek, wybitny kucharz, pochodzący z Wilna. Tam pracował w hotelu Ritz, gdzie poznał babcię – córkę właścicieli hotelu. Babcia wychodząc za niego, popełniła mezalians. Dziadek prowadził kasyno oficerskie w Białymstoku. Zdarzało mu się także gotować w Druskiennikach. Marszałek Piłsudski z wielką atencją wyrażał się o flakach, które robił mój dziadek.
** Źródło: program ''Wieczór z Jagielskim''
 
* (...) jak ktoś cię raz zdradził, to cię zdradzi po raz kolejny.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Jestem dźwiękowcem-wzrokowcem. Zwracam uwagę na głos. Patrzę też na dłonie i w oczy. Oczy nie kłamią. Po latach różnych doświadczeń, lepszych i gorszych, gdy ma się już prawie 50 lat, to człowiek czyta w oczach jak w otwartej książce. Jeżeli rozumie siebie, żyje w zgodzie ze sobą i jest uwrażliwiony na drugiego człowieka, to rzadko da się oszukać. Piękno u kobiet nie ma żadnego znaczenia. Kobieta powinna mieć coś, co sprawia, że przebywając z nią ma się wrażenie, że przelatuje anioł i lekko muska skrzydłami. To jest bardziej w sferze zmysłów niż postrzegania. A piękno? Może być 60-letnią staruszką i być najpiękniejszą kobietą na świecie.
 
* Jest sporo prawdy w teorii, że ludzie dobrzy z natury świetnie grają łajdaków. Może dlatego, że mają dystans i zupełnie bezkarnie mogą sobie pozwolić na zło w czystej postaci – i jeszcze im za to płacą! Z drugiej strony zdarza się, że ci, którzy są obślizgłymi, złymi ludźmi, fantastycznie potrafią wykreować dobroć. Wiarygodnie!
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Jestem zdrowy jak koń, no niestety, mam tylko zakażoną wątrobę.
** Źródło: „Kurier Lubelski” nr 195, 24 sierpnia 2004
 
* (...) kocham siebie. Z wzajemnością. Moja samotność jest świadomym wyborem. W sytuacji, o której mówimy, kilka osób, które wydawało mi się powinny się do mnie odezwać, nie zrobiły tego. Nie mam o to żalu. Tylko jak o tym myślę, jest mi smutno.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Lojalność ponad wszystko oprócz honoru.
 
* (...) mam zwyczaj niezadawania głupich pytań.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Michał [Żebrowski] rzeczywiście się przyłożył i efekty, jakie osiągnął w tak krótkim czasie, można tylko podziwiać. W moim przypadku wystarczyła umiejętność jazdy konnej i posługiwania się mieczem, które już wcześniej posiadłem. Jednak przy okazji tych zdjęć omalże nie nabawiłem się ciężkiego urazu. Nosiłem szkła kontaktowe, które dawały efekt „wilczych oczu” i tak wyposażony wziąłem udział w scenie, gdzie przemawiam naprzeciwko ściany ognia. Myślę, że byłem pierwszym aktorem na świecie, który coś takiego testował. Gdy tak stałem, plastikowe soczewki pod wpływem temperatury zaczęły się kurczyć i przyklejać do oka! Kiedy więc wylądowałem na pogotowiu, pani doktor powiedziała: No, jeszcze 5 minut i mógłby pan grać już tylko Juranda ze Spychowa.
* Może na skutek kompleksów, braku akceptacji? Nie wiem. Kumpel o ksywce „Morda” chciał zdawać. Pojechałem z nim do Łodzi na spotkanie konsultacyjne. Spodobało mi się miejsce. Po korytarzach jacyś ludzie chodzili, mówili wierszem, panny fajne i wiele z błyskiem w oku – bierz mnie. „Dobre miejsce”, pomyślałem. Ale „Morda” się nie dostał, ja też nie i kolejne 707 dni spędziłem w wojsku. Potem, jako żołnierz służby zasadniczej, zdałem.
** Opis: odpowiedź na pytanie, dlaczego został aktorem.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Na pierwsze próby ''Merlina'', którego teraz gramy w Narodowym, przychodziłem o kulach. Bałem się, czy uda mi się doprowadzić nogę do takiego stanu, by grać. A to ruchliwa sztuka. Trzeba biegać, skakać. Gram z nogą w stabilizatorze. Daję z siebie tyle, ile mogę. Podjąłem się roli, więc to oczywiste. To kwestia honoru.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Na ten turniej przyszedł pan Głowacki, trener Boruty Zgierz i zapytał po meczu, co robię. – No, tak sobie w piłkę gram. – A prócz tego? – A tak se chodzę. To on do mnie: – A może byś przyszedł do mnie do szkoły, do budowlanki. Umówił mnie z dyrektorem, poręczył za mnie. Tak zacząłem edukację. Najpierw w zawodówce. Zaliczyłem dwa lata w rok. Jako 17-latek zadebiutowałem w III lidze. Jak widać piłce w życiu wiele zawdzięczam.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Na tym polega urok życia. Życiu należy sprostać. Poczucie humoru na własny temat bardzo w tym pomaga.
 
* Nie cierpię zdjęć, nie przepadam za oglądaniem siebie na ekranie. Zapadło gdzieś we mnie, że robię głupie miny. Nie lubię, jak ktoś robi mi zdjęcia. Wydaje mi się, tak jak prymitywnym ludom, że ktoś kradnie mi część mnie.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Nie dzielę ludzi na kobiety i mężczyzn. Jeśli ktoś mi robi krzywdę, to nie interesuje mnie, czy jest kobietą, czy facetem, i potrafię być bardzo niegrzeczny.
 
* Nie miałem pracy. Byłem spoza Warszawy, miałem mało kontaktów. Handlowałem na Kole starymi meblami. Ale wiedziałem, że jestem aktorem i to kwestia czasu, kiedy ta praca będzie.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* (...) nigdy nie poświęciłbym uczuć dla pieniędzy. Bo to ukryta forma prostytucji.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Nikt się ze mną nie umawiał, że będzie pięknie. Nie mam kontraktu z Panem Bogiem.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Odeszła do innego mężczyzny. I chwała, bo i cóż może mnie obchodzić nieszczęście faceta, którego nie znam.
** Opis: o swojej partnerce.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Płacą mi za to, więc gram, jak potrafię najlepiej. Jestem uczciwy w tym co robię. Jestem najemnikiem. I zgadzam się bądź nie pójść na wojnę, jaką jest wspólna praca nad jakimś projektem.
** Źródło: „Kurier Lubelski” nr 195, 24 sierpnia 2004
 
* (...) powtarzałem sobie tak wówczas, gdy stałem na bramkach i organizowałem ochrony lokali, pracując w agencji ochrony. Wiarę w odmianę losu na tym dworcu też miałem głęboką. I miałem dystans. Nauczyłem się go, pracując w Monarze w Rożnowicach. Tam spotykałem się na co dzień ze śmiercią, z ludźmi, którzy ćpali i chcieli umrzeć. Z grupy, z którą pracowałem, żyją tylko trzy osoby. Misiu, Szakal i Crouzo. Pozdrawiam ich.
** Opis: wspominając czasy, w których nie wiodło mu się dobrze.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Przez sport do kalectwa.
 
* Samotność może być sposobem na życie. Dla mnie jest to sposób na ten czas. Po to, by siebie uporządkować. Samotność daje poczucie wolności. A wolność jest rodzajem niewoli, którą się kocha ponad wszystko. A ja nie chcę być niewolnikiem.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Staram się naprawdę, bardzo pracuję nad tym, żeby nie robić ludziom krzywdy. Okres, gdy brałem udział w zadymach, mam nadzieję, że już bezpowrotnie minął. Teraz, gdy ktoś mi robi krzywdę, jest tylko po prostu smutno, ale nie mam chęci rewanżu. Nie pielęgnuję złości, nienawiści.
 
* Śmiem twierdzić, że urodziłem się z poczuciem humoru. I zwykle starcza mi inteligencji, żeby się z siebie śmiać i je ocalić. To pomaga zachować równowagę i dystans. Wiem to po kilku masakrach życiowych, po których powinno się mnie włożyć w słoik z formaliną i pokazywać w cyrku osobliwości jako przykład kompletnego idioty. Wiec lepiej jest śmiać się z siebie, niż gryźć paluszki z bólu.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Tak naprawdę żyje się tylko dla tych paru spotkań (…), a one albo się zdarzają, albo nie.
 
* (...) to była bolesna lekcja, ale skuteczna. Dowiedziałem się bardzo wiele o sobie. Ale chciałbym na przykład zobaczyć tę swoją kretyńską minę, jak pewnego dnia wchodzę do mieszkania i szczęka mi opada, bo na dobrą sprawę nie wiadomo, jak się zachować. Jest ona, facet wychodzi z pokoju. Wszystko jest jasne.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Trafiałem na różne – na fantastyczne i na niedoróbki Pana Boga też. W związku z tym moje zaufanie do kobiet uległo poważnej korozji.
** Opis: o kobietach.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Ucieka się w marzenia, że kiedyś będzie pięknie.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* W życiu najważniejsze jest samo życie. I to, żeby być szczęśliwym.
 
* Wszystko bardzo fajnie, byle mieć do tego dystans. Bo serial się skończy, a życie będzie biec dalej. Dla mnie punktem odniesienia jest teatr. I jestem szczęśliwy, że jestem w Narodowym, tu jest fantastyczny zespół o niebywałym potencjale. Za rok, dwa to będzie hegemon na mapie teatralnej Polski, czego sobie i kolegom życzę.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Z hazardem jest jak z kobietami – najważniejsze, żeby człowiek był w grze, a nie to, żeby wygrać czy przegrać.
 
* (...) z reguły jest tak w tym kraju, że jak ktoś coś bardzo przyzwoicie zagra, to potem bardzo długo nie gra, ponieważ dobrze zagrał raz i wystarczy.
** Źródło: program ''Wieczór z Jagielskim''
 
** Źródło: „Kurier Lubelski” nr 195, 24 sierpnia 2004
 
* (...) żyjemy dla kilku spotkań i paru wzruszeń i być może, gdy dorosnę do swojej samotności, będę umiał się z nią zmierzyć i wówczas może, gdy poukładam się sam ze sobą, będę w stanie ofiarować komuś pełnię moich uczuć.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
* Żyjemy złudzeniem, że jesteśmy centrum uwagi i pełno ludzi wokół nas. W gruncie rzeczy jednak każdy z nas jest samotny.
** Źródło: „VIVA„Viva!” nr 8, 13 kwietnia 2004
 
{{wulgaryzmy}}
 
* Znam paru sukinsynów pierwszej wody, którzy fantastycznie udają wrażliwość. Grają takich, by ludzie postrzegali ich jako osoby uduchowione. W rzeczywistości codzienne życie z nimi to koszmar. Gdy startowałem w tym zawodzie i poznawałem ich w sytuacjach prywatnych, myślałem nieraz: „Boże, co za leszcz, a w nim się pół Polski kocha!”.
** Źródło: wywiad dla „Pani”.
 
==OCytaty o Macieju Kozłowskim==
* On nie lubił mówić o tym, co robił, tylko robił.
** Autor: [[Piotr Zelt]], [http://www.fakt.pl/FILM-Wszyscy-zegnali-Macieja-Kozlowskiego-,film,184400.html ''Wszyscy żegnali Macieja Kozłowskiego'', 18 maja 2010]
 
* Pięknie tę podwójność czytają aktorzy Narodowego: łysawi i siwawi wchodzą z zabawną powagą w role dzieci bawiących się w starych. Niby śmieją się z dawnych siebie, ale niepostrzeżenie zaczynają na powrót wsiąkać w odwieczne podwórkowe kampanie i podchody, zdrady i pojedynki, w symbolikę sztandarów i mieczy. Krzysztof Wakuliński, Maciej Kozłowski, Andrzej Blumenfeld, pogodnie pobłażliwi dla własnej dziecinady, z każdą chwilą nabierają naiwnego przejęcia i wiary. Jakby traciło moc zażenowanie dorosłych, którym przecież nie wypada wierzyć w szczeniacką szlachetność.
** Autor: [[Jacek Sieradzki]], „Przekrój” 2007, nr 25, 2007
** Opis: o spektaklu ''Chłopcy z Placu Broni'' w reżyserii Michała Zadary (2007).