Terry Pratchett: Różnice pomiędzy wersjami

Dodane 54 bajty ,  10 lat temu
m
→‎Niewidoczni Akademicy: łamanie wierszy
m (formatowanie automatyczne)
m (→‎Niewidoczni Akademicy: łamanie wierszy)
** Opis systemu politycznego miasta Ankh-Morpork.
 
* – Ludzie często nie rozumieją ograniczeń tyranii – stwierdził Vetinari, jakby mowił do siebie. – Wydaje im się, że skoro mogę robić, co chcę, to mogę robić, co chcę. Wystarczy chwilę się zastanowić, by zrozumieć, że to niemożliwe.<br />– Och, to tak samo jak z magią – zgodził się nadrektor. – Jeśli człowiek ciska czarami, jakby jutro miało nie nastąpić, istnieje spora szansa, że tak własnie będzie.
– Och, to tak samo jak z magią – zgodził się nadrektor. – Jeśli człowiek ciska czarami, jakby jutro miało nie nastąpić, istnieje spora szansa, że tak własnie będzie.
** Postacie: Havelock Vetinari, Mustrum Ridcully
 
* – Trzeba iść z duchem czasów... – Patrycjusz pokręcił głową.<br />– Staramy się tego nie robić na ogół – odparł Ridcully. – To go tylko rozzuchwala.
– Staramy się tego nie robić na ogół – odparł Ridcully. – To go tylko rozzuchwala.
** Postacie: Havelock Vetinari, Mustrum Ridcully
 
* Lubił Treva. W ogóle dobrze mu szło lubienie ludzi. Kiedy się wyraźnie lubi ludzi, mają nieco większą skłonność, by lubić w zamian.
 
* – Nie jesteś chyba zombi, co? (...)<br />– Jestem żywy – zapewnił bezradnie Nutt.<br />– Tak, ale żywy kto, to chciałabym wiedzieć.<br />– Goblin, panienko.<br />Zawahał się chwilę. To brzmiało jak kłamstwo.<br />– Myślałam, że gobliny mają rogi – zdziwiła się Glenda.<br />– Tylko te dorosłe.<br />No, to przecież prawda, przynajmniej dla niektórych goblinów.
* – Nie jesteś chyba zombi, co? (...)
– Jestem żywy – zapewnił bezradnie Nutt.
– Tak, ale żywy kto, to chciałabym wiedzieć.
– Goblin, panienko.
Zawahał się chwilę. To brzmiało jak kłamstwo.
– Myślałam, że gobliny mają rogi – zdziwiła się Glenda.
– Tylko te dorosłe.
No, to przecież prawda, przynajmniej dla niektórych goblinów.
** Postacie: Glenda, Nutt Gobbo
 
* Prawda jest kobietą, albowiem prawda to piękno, nie przystojność, myślał sobie Ridcully, gdy senat zajmował miejsca, pomrukując przy tym niechętnie. To dobrze tłumaczy powiedzenie, że kłąmstwo może cały świat oblecieć, zanim prawda włoży buty. Musi przecież zdecydować, którą parę włożyć – pomysł, że kobieta z taką pozycją miałaby tylko jedną, wykracza poza granice racjonalnej wiary.
 
* – Pytał pan, czemu jestem silny. Kiedy żyłem w mroku kuźni, podnosiłem ciężary. Z początku obcęgi, potem mały młotek, później największy młot, aż wreszcie pewnego dnia zdołałem podnieść kowadło. To był dobry dzień. Zyskałem odrobinę wolności.<br />– Dlaczego to takie ważne, że podniosłeś kowadło?<br />– Byłem do niego przykuty.
– Dlaczego to takie ważne, że podniosłeś kowadło?
– Byłem do niego przykuty.
** Postacie: Nutt Gobbo, Trevor Likely
 
* – Wy mówicie, że macie morderstwo, a ja odciągam starego Igora od płyty i trzymam w nadgodzinach. Ale przekażcie ode mnie Samowi Vimesowi, żeby przysłał mi swoich chłopców na krótki kurs pierwszej pomocy, a konkretnie wykrywania różnicy między martwym i śpiącym. W naszym fachu zawsze zaliczaliśmy zdolność chodzenia do tych kluczowych różnic, choć w tym mieście nauczyliśmy się uważać ją tylko za dobry początek. Ale kiedy ściągnęliśmy z niego prześcieradło, usiadł i zapytał Igora, czy ma kanapkę, co na ogół jest rozstrzygające. Poza gorączką nic mu nie dolegało.(...)<br />– Pozwolił mu pan odejść? – spytała wstrząśnięta Angua.<br />– Oczywiście! Nie mogę trzymać człowieka w szpitalu tylko za to, że jest kłopotliwie żywy.
– Pozwolił mu pan odejść? – spytała wstrząśnięta Angua.
– Oczywiście! Nie mogę trzymać człowieka w szpitalu tylko za to, że jest kłopotliwie żywy.
** Postacie: doktor Lawn, sierżant Angua
** Opis: rozmowa dotyczy Nutta Gobbo, rzekomo zamordowanego w bójce.
5842

edycje