Otwórz menu główne

Petr Zelenka

czeski reżyser, scenarzysta
Petr Zelenka

Petr Zelenka (ur. 1967) – czeski reżyser, scenarzysta, dramatopisarz.

WypowiedziEdytuj

  • Bo moim zdaniem Polacy to tak naprawdę Czesi plus papież.
    • Opis: o Polsce i Polakach.
    • Źródło: „Rzeczpospolita” nr 249 (7846)
    • Zobacz też: Czesi
  • Czeskie filmy są zwykle proste, o miłości. Trzeba zająć się poważnymi tematami. Mój film jest poważny.
  • Czeskie kino, kino generalnie umiera albo już jest martwe, ponieważ, żeby się przebiło, musi stać się produktem, czyli trzeba je niejako zabić. Komercjalizując je, zabijamy w nim to, co piękne. Staje się produktem handlowym i ktoś, kto zamierza zainwestować w nie swoje, często ciężkie, pieniądze, chce wprowadzać zmiany, mieć wpływ na to, jaki kształt przybierze. I, na przykład, taki reżyser jak ja słyszy wtedy, że trzeba wszystko kręcić od nowa, bo nasz kraj, Czechy, powinny być pokazane jako kraj bardziej rozwijający się...
  • Dwadzieścia dni to za mało, aby mógł narodzić się romans.
  • Dzisiaj masowo odchodzimy od buntowania się przeciwko zastanemu porządkowi świata, przeciwko przyjętemu przez większość modelowi życia. Dużo modniejsze są pragmatyzm i konformizm. Szanujemy już chyba tylko pieniądze.
  • Jesteśmy coraz bardziej niecierpliwi, jak wtedy, kiedy wygłodniali stoimy w kolejce do budki z fast foodem. Chcemy szybko i tanim kosztem, najlepiej za darmo się najeść, potem ustępujemy miejsca w kolejce następnej wygłodniałej osobie. Kochamy coraz szybciej i powierzchowniej.
  • Lubię opowiadać kawałkami, sklejać opowieść z mnóstwa mniejszych fragmentów. No i bawić się czasem. Co się tyczy tych zabaw czasem, trochę inspiracji czerpię z filmów Quentina Tarantino.
  • Przestałem grać w 1998. I dobrze. I tak mi nie wychodziło. Ani nie umiem grać na gitarze, ani nie potrafię śpiewać. Wciąż jednak daje muzykom wskazówki, jak oni powinni to robić. Nienawidzą tego.
  • (...) utrzymanie się dzięki pisaniu było możliwe tylko we wczesnym Hollywood i w telewizji w latach 70.–80.
  • W Czechach, jeśli ktoś nie wie, co się stało w 1968 roku, to żaden wstyd. Wszystko wolno i nie ma tabu.
  • W lotniskach jest coś fascynującego – dają poczucie wolności, swobody i wielu możliwości. Można przecież udać się stamtąd w podróż w każdym kierunku świata. To także brama do innego wymiaru. Kiedy człowiek patrzy na startujący samolot nie może nie myśleć o wszechświecie.
  • W teatrze zarówno reżyser, jak i widz mają większe pole do popisu, więcej pozostawia się wyobraźni; jesteśmy tu niejako ograniczeni miejscem (nie mamy do dyspozycji szerokich panoramicznych ujęć i zmieniających się scenerii, krajobrazów, które w kinie można mnożyć w nieskończoność). Więcej umiejętności mogą też pokazać aktorzy. Dochodzi do ciekawych interakcji między nimi a publicznością. W teatrze emocje są bardziej skonsolidowane, w kinie przepływają zbyt swobodnie. Co jeszcze? Kinu brakuje też kameralności teatru. Przez to, że w kinie nie ma miejsca na grę wyobraźni, brakuje mu magii.
  • Z reżyserami i scenopisarzami jest tak jak z malarzami; nie sposób identyfikować się z całą ich twórczością, bo ta dzieli się na bardzo się między sobą różniące okresy. Allen powoli się starzeje i jego dzisiejsze filmy nie są już takie, jak kiedyś. Moim zdaniem, najlepsze są jego starsze filmy. W twórczości Bunuela można wyróżnić trzy okresy; ja jestem fanem ostatniego. Natomiast jeśli chodzi o Almodóvara, przemawiają do mnie wybrane, niektóre tylko filmy, najbardziej „Wysokie obcasy” i „Wszystko o mojej matce”. A Oliver; nie mam pojęcia jak on robi te swoje wspaniałe filmy! Ja bym tak chyba nie umiał.
  • Zawsze zaczynam od piosenki i dopiero wokół niej dobudowuję scenę, a przed napisaniem scenariusza zajmuję się soundtrackiem. Później zazwyczaj okazuje się, że i tak nie wykorzystuję wszystkich utworów, ale to nie ma znaczenia. Nie mógłbym zrobić filmu niemego, bo nie potrafię wyrazić się przez obrazy – tylko przez słowa i muzykę.
  • (...) żyjemy w tak zaskakujących, nieprzewidywalnych, absurdalnych i wariackich czasach, że, może to zabrzmi ironicznie, chcąc nie chcąc, żeby nie zwariować, trzeba nieco zdziwaczeć i uciec czasem w irracjonalne, szalone zachowania.

O Petrze ZelenceEdytuj

  • Takich tekstów [jak Opowieść o zwyczajnym szaleństwie] brakuje w naszych filmach i sztukach. Wypełniają lukę w dramaturgii. To opowieść o nas wszystkich, o tym że często gubimy się w tym świecie, w którym wolno już wszystko. Zelenka nie sięga do skrajności czy brutalności. W każdym szczególe jest taki zwyczajny, w dodatku ze świetnym poczuciem humoru.

Zobacz teżEdytuj