Pada Shrek

Pada Shrek (ang. Shrek the Halls) – specjalny, bożonarodzeniowy, 21-minutowy film animowany na podstawie serii filmów Shrek z 2007 roku. Polskie tłum. – Bartosz Wierzbięta.

Opowieść OsłaEdytuj

  • Gwiazdka była już za pasem, a ja, powiem szczerze,
    dzień cały pichciłem wigilijną wieczerzę.
    Żal, żeby miał się zmarnować ten trud;
    chodźcie więc za mną i słuchajcie mych słów!
    Powiem nieskromnie, że wyszło genialnie,
    bez dalszych więc wstępów chodźmy na jadalnię.
    Tu mamy babę, tu tort odjechany,
    tu gnomy jodłują na górze śmietany,
    a tu akrobaci skaczą i fikają,
    tańcem nowoczesnym Dzieciątko witają!
    (Tancerze klaszczą i okrzykują)
    Myślicie zapewne: "Więcej nie wypada!",
    ale oto nadciąga świąteczna parada!
    A wszystkie maskotki ogromne i lśniące,
    że emocje targają widzami gorące!
    Są bałwani z miotłami i pawie, że cud,
    a na samym końcu jest tańczący drób!
    (Ten drób tańczy do melodii "Gonna Make You Sweat (Everybody Dance Now)")
    I choć krzyczycie, że atrakcji dość, nadjeżdża znajomy skądinąd nam gość!
    Mikołaj z wafla: HOOOOŁ, HOOOOŁ, HOOOOOOŁ!
    A najlepsze, że z wafla zrobiony jest cały,
    jeszcze ma chór i to też nie mały!
    (Chór śpiewa "Ave Santa" na melodię "Hallelujah" Händla, a Osioł zaczyna lizać waflowego Mikołaja)
    Mikołaj z wafla (głosem Shreka): Ośle...!
    Osioł: To do mnie?
    Mikołaj z wafla (głosem Shreka): Ośle!
    Osioł: To do mnie!
    Shrek: OŚLE!!! (Osioł, widząc, że liże nogę Shreka, przestaje to robić)

Opowieść Kota w ButachEdytuj

  • (grając na gitarze) Tam, skąd pochodzę, Święty Mikołaj wygląda całkiem inaczej. I bynajmniej nie jest zrobiony z wafla. Tam Święty Mikołaj ma klasę.
    Po pierwsze, jest niejadalny, resztę opowiem potem.
    Na razie tylko zdradzę, że był ostrym kotem;
    Hiszpan zeń był i kawał birbanta,
    więc podpisywał się „S” – jak Santa.
    (Santa rysuje pazurami literę "S" niczym Zorro "Z")
    Czerwone ma buty! (Santa tupie butami) I płaszcz też czerwony!
    Ślepe myszy: Ole!
    Jego laska smakuje jak łosoś wędzony! (Santa próbuje swojej laski)
    Nosi pas skórzany i takąż obrożę,
    a na czapce ma pompon, który się o... O Boże...!
    (źrenice u Santy robią się większe, zaczyna bawić się pomponem na czapce; później wszyscy widzą, jak Kot bawi się bombką, mrucząc przy tym; w końcu przestaje to robić) Okryłem się hańbą.

Opowieść CiastkaEdytuj

  • Gwiazdka była za pasem i dość późna godzina,
    a przy mnie siedziała najpiękniejsza dziewczyna.
    Ciastek: A kiedy myśleli, że bezpiecznie wrócili do domu, usłyszeli, jak otwierają się drzwi do ogrodu, i zobaczyli... HAAAA!
    Dziewczyna Ciastka: AAAAAA!!! (Ciastek się śmieje) To wcale nie jest śmieszne, zobacz, jak się przez ciebie trzęsę!
    Ciastek: Oj, no nie złość się. Tak się wygłupiam. No daj buzi...!
    Dziewczyna Ciastka: He, he, he, he, łobuzie, wiesz, że Ci wszystko wybaczę.
    Ciastek (słysząc dzwonki): Co to było?
    Dziewczyna Ciastka: O nie, nic z tego, drugi raz nie dam się nabrać.
    Ciastek: Nie, nie, czekaj, teraz naprawdę coś chyba słyszałem. (Widząc, że nagle zrobiło się ciemno, zapala światła pojazdu i widzi Świętego Mikołaja wyglądającego przerażająco)
    Dziewczyna Ciastka (przytulając się do krzyczącego Ciastka): O Ciastusiu! (Mikołaj ryczy, a Ciastek z dziewczyną krzyczą z przerażenia; w końcu bierze dziewczynę Ciastka, chcąc ją zjeść)
    Ciastek: Najdroższa...! Nie! Nie! NIEEEEEEEE!!!

Opowieść ShrekaEdytuj

  • Gwiazdka była tuż tuż, bagno spowił biały puch,
    tylko w chatce gdzieś pod kołdrą miejsce miał powietrza ruch.
    (Widać, jak Fiona i dzieci puszczają bąki)
    Domek przybrano, że wzbiera na mdłość,
    ogr na sam widok miałby już dość.
    O, czyje to sanie po niebie tak mkną?
    To Święty Mikołaj! (Mikołaj wyglądający jak Shrek pojawia się w domu) Choć mógłby być mną.
    Mikołaj: Cześć, Bóg w dom.
    Rozejrzał się trochę, podrapał po brodzie (z brody wychodzą mu robaki, które zjada)
    i mówi... i mówi!
    Mikołaj (po tym, jak przełknął robaki): Niech ludzie dobrej woli żyją w zdrowiu. Yyy, w zgodzie!
    Potem bambuch podciągnął, naprężył żołądek
    i beknął potężnie! (tak potężnie, że aż wszystkie ozdoby się poprzestawiały w domu) I zrobił porządek.
    Wystrój ocenił, że owszem, że ładnie,
    dzieciaki flaszkami uciszył gromadnie,
    mamę w łóżku zdybał, a że ładna taka,
    nie czekając dłużej, pokazał jej... ptaka.
    Mikołaj: Kurczak luzowany - sztuka tylko 6 złotych 40.
    Potem paluch w nos wetknął i nadął się wstępnie,
    i przez komin wyleciał, że tak powiem, następnie.
    I słyszałem, jak krzyczy, kiedy niknął w oddali:
    „Wszystkiego zielonego, kochani, czyście duzi, czyście mali!”.
    (W tle słychać dźwięk dzwonków i śmiech Świętego Mikołaja)