Kaaka Kaaka

Kaaka Kaaka – tamilski film akcji z 2003 roku, wyreżyserowany przez Gauthama Menona.

  • Było nas trzech. Nie wiedzieliśmy, co to strach. Nazywano nas „Nietykalnymi”.
  • Czy otrzymam wiadomość? Czy przyleci z wiatrem, czy rozproszy się w powietrzu? Czy otrzymam wiadomość? Czy otrzymam ją we śnie, czy zniknie w mej podświadomości? Czy przekaże mi wiadomość? Czy ucieknie w pół słowa? Znów widzę chińskie powiedzenie: „Tylko dobro cię spotka”. Zachowałam czerwone zdjęcie Smoka, „Uśmiechniętego Buddhę” na południowej ścianie. Pokonałeś wszystkie przeszkody. Udowodniłeś, że można pokonać Vasthu Sastra. O okrutny demonie, przyjdź, weź mnie. Przywdziałam czarną suknię. Czekam w ciemności. Przybyłeś jako demon. Biczujesz mnie niczym kat. I choć to boli, dajesz mi tyle rozkoszy. Nie mogąc spać, czekałam na twe przybycie. Nie mogę być z dala od ciebie. Proszę, przybądź.
  • Jak mogę być w niebezpieczeństwie skoro ty tu jesteś? Czy nie rozwalisz wszystkich wokół i mnie nie ocalisz? Nawet jeśli obleją cię kwasem, stawisz im dzielnie czoła, prawda? To twoi wrogowie są w niebezpieczeństwie!
  • Jest fantazją. Jest harmonią. Tajemnicą jest. I ekstazą. Gdzieś na świecie żyje dziewczyna. Jest ziemskim wcieleniem piękna. Urodziła się, by je określić. A gdy widzę miejsca, gdzie czasem bywa.
    Czuję, że znam ją od lat. Gdzie nie spojrzę, widzę tylko pragnienia. Ona cię zauroczy przy pierwszym spotkaniu. Z wdziękiem rozłoży swe ramiona. Zadrży niczym kwiat. A gdy mówi, jej gesty przecinają powietrze i w wietrze usłyszeć można dźwięk lutni. W dołeczku na jej policzku zasadzić można młode drzewko, w dołeczku na jej policzku. Jak pięknie. Możemy zasadzić młode drzewka co sekundę. Odnajduję w niej coś nowego, coś pięknego, coś atrakcyjnego. Niczym kwiaty wznoszące się po palikach. Jej zapach owiewa i mnie. Przepiękne fałdy jej sari są niczym wachlarze. Jej włosy są niczym drzewa w dżungli. Kiedy cię mija, głowa obraca się jakby wbrew woli. Kiedy cię mija, na pewno głowa odwróci się w jej stronę. Tylko aby na nią spojrzeć. Cóż mam powiedzieć? Chciałbym móc rzec więcej, ale... Poznałem w życiu kilka dziewcząt, ale żadna nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. I to od pierwszego spojrzenia. Wczoraj powiedziałaś, że mnie oplujesz. Dzisiaj chwytam cię za chustę. I niby co zrobisz?
  • Jeśli go aresztujemy, rząd niepotrzebnie będzie musiał wydać kupę kasy. Trzeba będzie go przewieźć, kupić paliwo. Czterech mundurowych z mojego wydziału będzie go musiało eskortować. Sąd, sędzia. A tak wystarczy cena jednego naboju! Sam za niego zapłacę! To tylko 50 rupii! Devi będzie szczęśliwa, jak jej o tym powiemy, nie? Skończymy z nim?
  • Łzy, o których me oczy już dawno zapomniały, spadły tego dnia na jej skroń. Wiele widziałem okropnych wypadków. Widziałem bezlitosne mordy, bezmyślne zabójstwa, ale nie robiły one na mnie wrażenia. Jednak gdy zobaczyłem ją tak mocno poranioną, myślałem, że zwariuję.
  • Mam niezliczone pragnienia, czy dzień wystarczy, by je wyrazić? Mój drogi, poprośmy noc, by była długa. Wymarzony mój, długo śniłam o tej nocy. Ukochany, niech przemówią nasze oczy. Pociąga mnie twa szlachetność i to, że trzymasz dystans. Podoba mi się iż mówiąc patrzysz mi prosto w oczy. A gdy zobaczę, że się zbliżasz poznam co to ekstaza. Zanucę ulubioną piosenkę. Uśmiechasz się do mnie. Ten obraz zatrzymam w sercu aż do śmierci. W twoich oczach zobaczę odbicie mego marzenia. Słońce zakryła procesja białych chmur. Gdy widzę jak suną po niebie, przypominasz mi się ty, twój krok. Widziałam promienie słońca tańczące po jeziorze. Czekam aż będziesz gotów, by zakosztować siebie. Czuję, że jestem twoja. Moje szczęście mnie przytłacza. Uleciałam już ponad niebo. Teraz mogłabym umrzeć
  • Moje życie, moje życie czekam na ciebie na brzegu rzeki. Chociaż świeża woda, chłodzi mi twarz, bardzo się pocę. Byłem szalejącym ogniem. Wciąż jestem rozgrzany choć ogień już zgasł. Ścielesz się na mej skórze niczym narzuta z rosy. Czas obróci się w mego wroga, chwile staną się eonami.
    Podeszłaś bliżej, a potem po prostu zniknęłaś. Brak mi tchu. Pływam w twoim oddechu. O pani, przyjdź i mnie ucałuj. Zabierz mnie do innego świata. Sny mnie drażnią. Pokaż mi, dziewczyno, co jest jawą, a co marą zwykłą. Kogóż innego szukałyby me dłonie jeśli nie ciebie? Nie opuszczaj mnie, zagubię się. Otoczyła mnie noc. Powoli mnie pochłania. O, moja pani, chodź do mnie, chcę w tobie odnaleźć mój świt. To śmierć czai się u moich stóp. Chwile miłości zmieniają się w koszmary. O pani, pozwól mi choć raz usnąć na twym łonie. Każda odwleczona chwila zabija mnie niczym sztylet. Czy nie przyjdziesz do mnie? Nie podasz mi swej dłoni?
  • Może i jest pan wielkim panem policjantem i wszyscy się pana boją, ale nie ma pan zielonego pojęcia, jak rozmawiać z kobietami.
  • Mówi pani o prawach człowieka i ich pogwałceniu. Prawa człowieka są tylko dla ludzi, a według nas ta trójka to nie byli ludzie. Chce nas pani ukarać, to niech to pani zrobi na podstawie ustawy o ochronie zwierząt.
  • Nazywam się Anbuselvan. Anbuselvan I.P.S. Inicjały za moim nazwiskiem były całym moim życiem. Moją pokutą! Pokutą dla 23-latka!
  • Niewiele osób coś dla mnie znaczyło. To stanowiło moją siłę. Miałem ten typ wolności i odwagi, na którą żonaci oficerowie nie mogli sobie pozwolić. Nie znałem strachu. Zawsze mogłem stanąć do walki. Z kimkolwiek. Gdziekolwiek. Nie musiałem się martwić ani być odpowiedzialny za kogokolwiek. Podobało mi się to. I wtedy, pewnego dnia, Maya wkroczyła w moje życie.
  • Od chwili, kiedy zabijecie takiego skurczybyka, życie już nigdy nie będzie takie samo. Ich rodziny i ich gangi nie przełkną tego od tak sobie. Stwierdzą, że sprzątnięcie szefa było od początku waszym celem. Zechcą się zemścić! I zazwyczaj nie celują w wasze życie, ale w waszą odwagę i w waszych bliskich.
  • Sama kiedyś powiedziałaś, mili chłopcy poślubiają miłe dziewczynki. Ona jest miłą dziewczynką.
    Ale ja nie chcę być miłym chłopcem.
  • Sens w tym proszę pani taki, że upewniamy społeczeństwo, że w imię bezpieczeństwa publicznego można zrezygnować z niektórych przywilejów. Do tego potrzeba poświęcenia policjanta.
  • Wszystko tkwi w umyśle. Te akcje wymagają całkowicie innego myślenia.