Jonathan Mills

Jonathan Mills (ur. 1963) – australijski kompozytor, autor oper, od 2006 dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Edynburskiego.

  • Chodzi o to, by te wizje tworzyły polifonię – nie muszą być spójne. Czasem mogą być zgodne, a czasem nie. System edukacji nie powinien redukować tej polifoniczności w tak absurdalny sposób, w jaki często redukuje. Chodzi o to, by uczyć, jak żyć i poruszać się w świecie wielowymiarowym.
  • Dialog pomiędzy artystami a politykami to podstawa. Nie wystarczy powiedzieć: robią cięcia, a to dranie! Trzeba zastanowić się, jak dostarczyć politykom amunicję, czyli argumenty, których mogliby używać na rzecz sztuki. Jeśli sami tego nie zrobimy, nikt nas nie wyręczy. Aktor czy reżyser – każdy musi otworzyć się na to, że efekty jego pracy można zmierzyć. Zachęcałbym wszystkich do rezygnacji z doktrynerstwa na rzecz współpracy.
  • Dobrze jest brać udział w dialogu, a nie tylko wyrywać się ze swoim głosem, celowo podkreślając, jak bardzo jest odrębny.
  • Dziś każdy żyje w swoim własnym świecie, brakuje nam wspólnego systemu wartości. Przekaz kulturowy czy artystyczny jest coraz częściej nieczytelny.
  • Europie potrzebna jest inicjatywa. Rosnący wpływ ekonomiczny takich krajów jak Indie czy Chiny będzie miał wkrótce ogromne konsekwencje również dla światowej kultury. Choć nie sądzę, by obecne procesy prowadziły do sytuacji, w której jedna dominująca kultura zostanie zastąpiona przez inną, to jednak trzeba myśleć globalnie. Nie zastanawiać się nad tym, czy Europa coś traci, ale skupić się na roli, jaką może odegrać w sytuacji, gdy coraz silniejsze stają się inne centra kulturowe.
  • Mamy za sobą epokę industrialną, postindustrialną, żyjemy w erze informacyjnej. Pragnienie, by cofnąć się do czasów, gdy znaliśmy i rozumieliśmy wszystkich w swoim otoczeniu, to czysta nostalgia.
  • Należy rozróżnić Europę jako pewną ponadnarodową ideę oraz poszczególne kultury europejskie, które mają swój wkład w „europejskość” rozumianą szeroko – jako swego rodzaju opozycję względem np. filozofii i estetyki azjatyckiej.
  • Politycy czy urzędnicy są ostatnimi osobami, które powinny inicjować działania kulturalne, których intencją jest społeczna zmiana. Musimy porzucić sposób myślenia, który zakłada, że wszystko można zmierzyć. Dziś wiemy, że człowiek jest istotą zbyt złożoną, by patrzeć na niego w ten sposób.
  • Polityczne dzieje Polski, jej geograficzne położenie oraz różnorakie inne uwarunkowania złożyły się na dość skomplikowaną historię, ale Polska zawsze zachowywała zawziętość w niezależności ducha. Polska kultura nigdy nie została zredukowana do satelity żadnej innej kultury. Była wyzywająco niezależna. To niezwykłe osiągnięcie – nie tylko samych wielkich artystów, ale bardziej generalnie specyficznej polskiej mentalności, polskiego stanu umysłu.
  • Przez cały XX w. nauczyliśmy się myśleć, że Europa i USA to gospodarcze i kulturowe centrum świata. Nawet najbardziej szlachetne instytucje międzynarodowe mają u swoich podstaw przekonanie o atlantyckiej dominacji. Tymczasem przekonanie o tym, że jesteśmy silniejsi gospodarczo od Chin czy Indii nie było prawdą już nawet w XVIII w. Nie mieliśmy tylko wyraźnych przykładów, które zmuszałyby nas, by się otrząsnąć. (...) To będzie bolało, ale musimy sobie przypomnieć, że istnieje świat poza tymi wąskimi granicami naszych przyzwyczajeń. Wielka zmiana kulturowa dopiero przed nami.
  • Więcej osób rozumie istotę człowieczeństwa – mam tu na myśli ludzkie słabości i wyzwania, przed którymi stają ludzie w różnych zakątkach świata – dzięki doświadczeniom kulturalnym, a nie dzięki sportowemu doświadczeniu współzawodnictwa.