John Irving

amerykański pisarz i scenarzysta filmowy

John Winslow Irving (ur. 1942) – amerykański pisarz.

John Irving (2006)

Hotel New Hampshire (1981)

edytuj

(ang. The Hotel New Hampshire, tłum. Michał Kłobukowski)

  • Ale – jak wiele lat później powiedziała Franny – „miły smutek” po prostu nie istnieje; smutek z definicji nie bywa miły.
  • – Ależ wasza matka byłaby tym wszystkim zachwycona! (...)
    – Może nie każdą minutą – dodaje ojciec z zastanowieniem. – Ale przynajmniej tym czasem. Przynajmniej finałem.
  • (...) bierzemy udział w wielkim rejsie dookoła świata i w każdej chwili może nas zmyć z pokładu.
  • Całkiem gdzie indziej miały się rozegrać takie same – albo podobne – wydarzenia, a my mieliśmy się im przyglądać albo brać w nich udział, bez względu na to, jakie będą.
  • Chciała pięknie pisać, ale słowa odmawiały jej posłuszeństwa.
  • Chyba między innymi dlatego jest to najcudowniejszy bar na świecie, że człowiek może tam być tak nieszczęśliwy, jak tylko chce, i nie poczuje się niezręcznie.
  • Ciężko było patrzeć, jak rzeczywistość zapędza go w kozi róg.
  • Czasem nas coś boli – powiedział. – Czasem żre nas żal, czasem cierpimy – ot, zwyczajnie. Ale Lilly ma prawdziwy Weltschmerz. Nie należy tego tłumaczyć jako „zmęczenie światem”, bo to nazbyt łagodne określenie jak na jej stan. Weltschmerz to raczej „zranienie światem”, całkiem dosłownie, bo Welt znaczy świat, a Schmerz ściśle rzecz biorąc oznacza ból, prawdziwie fizyczną dolegliwość. Lilly to kliniczny przypadek zranienia światem – z dumą konkludował Frank.
  • Czterdziestoletni mężczyźni umieją już cicho zamykać drzwi pokojów, do których nigdy nie wrócą.
  • Dopiero teraz zobaczyłem, ile ojca kosztował smutek.
    – Piątą klepkę – mawiała potem Franny.
  • Dopisałeś szczęśliwe zakończenie. Pomyślałem, że chyba niezupełnie. Ale wiedziałam, że uwzględniając wszystkie okoliczności – smutek, nieszczęście, miłość – sprawy mogły się potoczyć znacznie gorzej.
  • Dopiszmy więc na końcu listy zatratę. Rzeczywiście to rzecz „całkiem pospolita”, szczególnie w życiu rodzinnym. Smutek na wierzch wypływa; takoż i miłość; koniec końców okazuje się, że dotyczy to także zatraty. Ona też zawsze się w końcu wynurza z głębiny.
  • Frank po powrocie dzwonił do mnie, jak zwykle zniesmaczony.(...) Przed chwilą nagrała mi na sekretarkę wybitnie obrzydliwy tekst! (...) Jest już w takim wieku, że przestało jej być z tym do twarzy, jeżeli kiedykolwiek było.
  • Frank, ja i cała reszta przekonaliśmy się później, że był to po prostu kolejny transport smutku, ale zagadka przez pewien czas nie dawała nam spokoju.
  • Jak mawiała Lilly – i nie tylko mawiała, bo pewnego dnia udowodniła – „wszystko jest baśnią”.
  • Jest najpiękniejsza, najbardziej niedostępna, ale zarazem najbardziej bezbronna – i najtwardsza.
  • Jeżeli usiłujesz sobie wmówić, że nie sposób cię zapomnieć, zawsze znajdzie się ktoś, kto nie będzie pamiętał, że już cię gdzieś spotkał.
  • Już wtedy mieliśmy jednak pierwsze przebłyski tego rozczarowania, które należałoby odnotować w każdym rzetelnym elaboracie na temat zemsty. Wszystko, co zrobiliśmy Chipperowi, okazało się w sumie mniej straszne niż krzywda, którą on wyrządził Franny – bo gdyby szale się zrównały, dla nas samych byłoby tego za wiele. Przez resztę życia czułem się tak, jakbym wciąż trzymał Chippera Dove pod pachami, kilkanaście centymetrów nad jezdnią Siódmej Alei. Właściwie nic się z nim nie dawało zrobić – można go było najwyżej odstawić na ziemię. I tak już miało zostać. Każdy ma swojego Chippera, którego wiecznie tylko podnosi i odstawia z powrotem.
  • Korzystaj z każdej okazji, jaka ci się trafi na tym świecie, choćby miało ich być chwilami za wiele, bo pewnego dnia okazje się kończą, wiesz?
  • Lilly poważnie traktowała literaturę, nawet jeśli literatura jej samej nigdy nie miała potraktować z całkowitą powagą.
  • Mijaj zdrów otwarte okna.
    • You have to keep passing the open windows. (ang.)
  • Musisz się nabawić na tym punkcie nieuleczalnej obsesji.
  • Smutek zawsze na wierzch wypływa.
  • (...) spytałem Franny, czy jej czegoś nie przynieść.
    – Nie, dziękuje – odparła szeptem. – Przynieś mi tylko wczoraj i prawie całe dziś. Chcę je mieć z powrotem.
  • Szlag by trafił tego Donalda Justice! Sam napisał wszystkie dobre zdania, a innym nic nie zostawił!
  • Trzeba się nabawić nieuleczalnej obsesji.
    • You’ve got to get obsessed and stay obsessed. (ang.)

Małżeństwo wagi półśredniej

edytuj

(ang. The 158-Pound Marriage; tłum. Julita Wroniak)

  • Kiedy Ucz wpadała w złość, twierdziła, iż gdyby nie to, że istnieją orgazmy, cały świat nie byłby wart złamanego grosza. Severin również nie przypisywał światu żadnych innych zasług.
  • Kiedyś powiedział, że nie spuści Uczka z oków, dopóki Uczka nie znajduje porządnego mężczyzna jako męża. A ja na to: „A co kapitan wykonuje, jak ona zakocha w nieporządnym?” A on na to: „Zabiję go, rzecz jasny”. To prawdziwa miłość!
  • – Mylisz się – odparła. (Wiele lat później oświadczyła: „Psychologia jest dobra dla roślin”).
  • Niedługo po tym, jak Severin został jego nieoficjalnym zastępcą, były zapaśnik z Minnesoty zmarł na atak serca w trakcie demonstrowania przerzutu przez ramię. („Wydawało mi się, że jakoś źle się do tego zabiera” – powiedział później Severin).
  • Przypominał dzikusa, który nieco liznął manier; raz zachowywał się jak hrabia na salonach, raz jak nieokrzesany prostak.
  • Wracając do gdybania: co by było, gdyby Ucz wyjechała do Związku Radzieckiego? Ale jak twierdzi pewien poeta, gdyby ziemia była płaska, ludzie ciągle by z niej spadali. Oczywiście poeta ten dobrze wie, że niezależnie od jej kształtu ludzie i tak z niej spadają.
  • Zdaje się, że aby móc przetrwać, należy zapomnieć o tym, co było, pogodzić się z losem.
  • Zadumałem się na moment nad zarośniętym Robertem odzianym w skóry zabitych zwierząt, który wędruje po świecie otwierając kolejne drzwi. Jego twarz z każdym dniem coraz bardziej się przeobraża: znika z niej inteligencja, pojawia się upór i wytrwałość. I pomyśleć, że do tego sprowadza się przetrwanie – do krwawej, bezsensownej wędrówki i zdobywania nowych, niepotrzebnych doświadczeń.
  • Zdumiało mnie, kiedy Ucz skinęła głową, jakby przyznawała mu rację.
  • Zobaczysz, wszystko będzie dobrze. Ach, te kłamstwa, które pomagają nam zasnąć!

Modlitwa za Owena (1989)

edytuj

(ang. A Prayer for Owen Mean)

  • Ludzie są bezradni wobec losu, są ofiarami czasu. I własnych uczuć...
  • Pamięć jest straszliwa. Człowiek może o czymś zapomnieć – ona nie. Po prostu odkłada rzeczy do odpowiednich przegródek. Przechowuje dla ciebie różne sprawy albo je przed tobą skrywa – i kiedy chce, to ci to przypomina. Wydaje ci się, że jesteś panem swojej pamięci, ale to odwrotnie – pamięć jest twoim panem.

Ostatnia noc w Twisted River (2009)

edytuj

(ang. Last Night in Twisted River, tłum. Magdalena Moltzan-Małkowska)

  • Cóż, kto jak kto, ale pisarze wiedzą najlepiej, że umrzeć to czasem niełatwa sprawa.
  • Opowieści to rzecz niepojęta – raz puszczone w ruch, nie dadzą się zatrzymać.
  • Plany, plany, plany – jakżeż lubimy planować przyszłość, jak gdyby była pewna niczym amen w pacierzu!
  • Sprawiedliwość to prawdziwy rarytas i trzeba się nim delektować.
  • Wypadki rządzą światem.
  • Żyjąc wystarczająco długo, stajemy się karykaturami samych siebie.

Świat według Garpa (1978)

edytuj

(ang. The World According to Garp, tłum. Zofia Uhrynowska-Hanasz)

  • Ale może zarazem ma poczucie winy, jest upokorzony i czuje przytłaczającą odpowiedzialność (a to znów nie jest taki dobry nastrój do czytania – pomyślał Garp). Wiedział w każdym razie, że nie jest to nastrój do pisania.
  • Ale on nie myślał; w każdym razie niewiele.
  • Babka nie odezwała się słowem, dopóki nie wróciliśmy do Pensjonatu Grillparzer, gdzie zauważyliśmy, że pod drzwiami WC jest szpara stopę czy może nawet więcej i że przypominają dolną połowę drzwi amerykańskiego pisuaru saloonu z westernów. – Całe szczęście, że skorzystałam z toalety w restauracji – odezwała się babka. – Coś odrażającego! Będę musiała wytrzymać całą noc, żeby się nie wystawiać na widok publiczny, gdzie każdy przechodzący mógłby sobie oglądać moje kostki.
  • – Bainbridge – mruknął, ale było za późno na to, żeby nawiązać przyjazne stosunki. Całe lata za późno. Za późno od tamtej nocy, kiedy Garp odgryzł Bonksersowi ucho i przespał się z Cushie w szkolnej infirmerii, nigdy jej w gruncie rzeczy nie kochając. Odkąd nie przyszedł na jej ślub ani nawet na pogrzeb.
  • Błoto tak oblepiło mu spodnie wokół łydek, że wydał się jej starym człowiekiem w pumpach.
  • Była już zresztą prawie wolna – ale jeszcze niezupełnie, jeszcze nie wtedy.
  • Była wdzięczna; po raz od czasu wypadku czuła, że została uratowana przed szaleństwem rozpaczy, jaka ją przytłaczała po stracie Walta.
  • Córka Thalhammera przypominała Garpowi Helen, ale zupełnie nie wyobrażał sobie, jakby mógł się z nią umówić; fakt, że jej ojciec dopiero co leczył go na trypra, wydał mu się przeszkodą nie do pokonania – pomimo optymistycznego poglądu Thalhammera, że ludzie są zdolni przystosować się do wszystkiego. Garp wątpił, czy Thalhammer byłby zdolny przystosować się do tego.
  • Częścią dojrzewania jest uczucie, że w twoim otoczeniu nie ma nikogo, kto byłby na tyle do ciebie podobny, żeby cię rozumieć.
  • Dogadał się w sprawie opublikowania pierwszego rozdziału z tak obrzydliwe prymitywnym pismem pornograficznym, że był przekonany, że nawet Garp przestanie liczyć na powodzenie książki. Pismo nosiło tytuł „Panorama Krocza”.
  • Dorsey Standish też nie jest „typowy dla świata” – jest wrażliwy w sprawach miłości do żony i dzieci; pospołu z Bensenhaverem są uważani za nieprzystosowanych do życia na tej planecie. Tu się liczy odporność
  • Doszedł go cichy pomruk żałobników, przerażonych nie dającą się ruszyć z miejsca trumną. Ale Garp wierzył w siebie. Przecież tam w środku jest tylko śmierć; oczywiście, że będzie ciężka – jak Jenny Fields, Ernie Holm i mały Walt (najcięższy ze wszystkich) razem wzięci, Bóg jeden wie, ile oni mogli ważyć pospołu.
  • Garp czuł, jak mu się zaciska gardło. Dostrzegł w niej jedno z tych nieszczęsnych dzieci, o których czytał – dzieci pozbawionych przeciwciał, bez naturalnej bariery immunologicznej. Jeśli się ich nie trzyma w plastikowych workach, umierają na pierwsze lepsze zaziębienie. Miał przed sobą Ellen James z Illinois, wyjętą z worka.
  • Jak rewolwerowiec ścigający ofiarę, jak gwałciciel nieletnich, którego tak obawiają się wszyscy rodzice, Garp przemyka się przez pogrążone w wiosennym śnie przedmieścia, zielone i ciemne; ludzie chrapią i mają różne sny, a ich mechaniczne kosiarki stoją bezczynnie; jest za zimno na to, żeby włączać klimatyzatory, kilka okien jest otwartych, kilka zamrażarek mruczy. Słychać przyciszony świergot telewizorów nastawionych na nocny program, z niektórych domów sączy się pulsujący szarobłękitny poblask ekranów telewizyjnych. Garpowi ten blask kojarzy się z rakiem – podstępnym, zdradliwym, obezwładniającym, który usypia świat. Być może telewizja rzeczywiście powoduje raka – myśli – ale jego prawdziwa złość to złość pisarza: wie, że tam gdzie jarzy się ekran telewizora, tam siedzi ktoś, kto nie czyta.
  • Kiedy już zgubili wszystkich sędziwych uczestników pogrzebu, Bodger zabrał Garpa do baru Bustera na kawę. Najwyraźniej uznał, że Garp wieczorem zmienia płeć, a w ciągu dnia nazwisko.
  • Liścik Margie do Garpa brzmiał: „Pana żona jest zaangażowana z Michaelem Miltonem”. Margie Tallworth miała wyrosnąć na osobę mówiącą „odszedł” zamiast „umarł”.
  • Mój ojciec chciał, żebyśmy wszyscy mieli lepsze życie – zaczął – ale lepsze niż co – nie był taki znów pewien. Nie sądzę, żeby w ogóle wiedział, na czym polega życie; tyle tylko, że chciał, żeby było lepsze.
  • Następnie pijani weselnicy zostali wyproszeni z wesela, ponieważ ich zachowanie urażało pozostałych gości; nikt nie może tych pozostałych gości potępiać za to, że tak czuli; niektórzy z nich mogli nawet uważać, iż zapobiegają w ten sposób „wymknięciu się spraw spod kontroli”, aczkolwiek rzadko się to ludziom udaje.
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne!
  • Na tym sprośnym świecie – myślała – jest się czyjąś żoną albo czyjąś dziwką – albo na najlepszej drodze do stania się jednym czy drugim. A jeśli nie pasujesz do żadnej z tych kategorii, dają ci do zrozumienia, że coś jest z tobą nie w porządku. Tylko że ze mną – myślała – wszystko jest w porządku.
  • Nie była to jego mocna strona: być tolerancyjnym w stosunku do nietolerancyjnych. Ludzie szaleni doprowadzali go do szaleństwa.
  • To, co wynika z wyobraźni przychodzi znacznie trudniej niż to, co wynika z pamięci.
    • Imagination came harder than memory. (ang.)
  • Wynajęła małe mieszkanko, co wywołało nową lawinę irygatorów ze strony matki i zdrowotnego obuwia ze strony ojca. Widocznie rozumowali tak: skoro już ma być kurwą, to niech przynajmniej będzie kurwą czystą i właściwie obutą.
  • Wyobrażać sobie coś to lepiej niż pamiętać.
  • Zabić się to tyle, co dowieść, że mimo wszystko myślało się poważnie.
  • Zawsze jest dość czasu na zadanie ran, jeśli się wie, gdzie są stare blizny.
  • Wszystko może smakować jak jedzenie, jeżeli jest dobrze przyprawione.
    • Źródło: Uwolnić niedźwiedzie, tłum. Ewa Życieńska
  • Z lubieżności mężczyzn żyje cała armia kobiet.
    • Źródło: Jednoroczna wdowa, tłum. Maciej Świerkocki

Zobacz też

edytuj