Jezioro Bodeńskie (film)

polski film z 1986

Jezioro Bodeńskie – polski film psychologiczny z 1985 roku, w reżyserii i według scenariusza Janusza Zaorskiego.

Wypowiedzi postaciEdytuj

Główny bohaterEdytuj

  • No, i chodzą po ulicach, chodzą. A sami nie wiedzą po co. Zatrzymajcie takiego i spytajcie: „Dokąd idzie?” Sam się zdziwi i nie będzie umiał odpowiedzieć. Ot wyszedł z domu na wystawy popatrzeć, po mieście się rozejrzeć, a nuż coś się wydarzy. A policjant błaga przy narożnikach: „Nie na ukos przechodźcie, państwo moi mili”. A wszyscy – na ukos przechodzą. No więc policjant krzyczy: „Na ukos do jasnej cholery! Co to jak z bydłem trzeba?” A wszyscy – na ukos. Więc policjant każe złotówki płacić. A wszyscy – na ukos. Nie przez złość, tylko… Przyzwyczaili się, i jakoś zapominają.
    • Opis: fragment kluczowego wykładu

Inne postacieEdytuj

  • Ech, tak tylko to powiedziałem. Mnie to wszystko nic nie obchodzi. Wojna to jedno wielkie świństwo, dobre dla tych co żyją w wygodnych pałacach i zażerając się wydają rozkazy. Ja mam tego wszystkiego potąd. Ja jestem fotografem i chcę wracać do domu. Mnie jest wszystko jedno – kto będzie panował nad tym światem? Żeby tylko raz wreszcie dali człowiekowi spokój.
    • Postać: żołnierz Max Pfitzner
    • Opis: zwierzenia głównemu bohaterowi w trakcie wyjścia do piwiarni

DialogiEdytuj

Główny bohater: Schopenhauer. Polacy nie uznają filozofii pesymizmu.
Suzanne: Polacy? Pan jest rzeczywiście Polakiem. Tyle się ostatnio o Polsce mówi. Ja nic nie wiem.
Główny bohater: Niedługo będzie się mówiło więcej niż świat sobie wyobraża.
Suzanne: Zawsze chciałam poznać prawdziwego Polaka.
Główny bohater: A na cóż to pani? Nigdy nic dobrego nie wynika dla tych, którzy poznają Polskę... Polaków.
Suzanne: Jakie to dziwne co pan mówi? Właśnie tak wyobrażałam sobie, że powinien mówić Polak. Czy mogłabym poznać Polskę przez pana?
Główny bohater: To nie ma sensu, ale jeśli pani koniecznie chce – to obiecuję.
Suzanne: I dotrzyma pan słowa?
Główny bohater: Polacy zawsze dotrzymują obietnic.
Suzanne: „Polacy zawsze dotrzymują obietnic”. Jakie to piękne.

Główny bohater: Ja tu się obżeram, a moi koledzy... walczą teraz z Niemcami.
Harry Markowski: Pan wygląda na inteligentnego człowieka. Jeśli inteligentny człowiek chce, żeby strzelano do niego, jeśli sam chce strzelać do innych, to znaczy, że albo kłamie, albo został ogłupiony przez wojskowe piosenki. Walka i odwaga to zajęcia dla chamów. Kulturalny człowiek tego nie lubi.
Główny bohater: Panie Markowski. A Polska, zwycięstwo. Przecież pan też jest Polakiem.
Harry Markowski: Ja tam jestem człowiek. Zostałem Anglikiem, bo mi z tym wygodniej. Jak będzie trzeba zostanę Francuzem albo Chińczykiem. To wszystko błazeństwa.

O filmieEdytuj

  • Dopiero w trakcie montażu zdecydowałem się, by cały wykład wpleść we współczesność. Było to odstępstwo od koncepcji scenopisowej, zakładającej, że jest to ostatnia scena czasu przeszłego. Dzięki temu scena wykładu zyskała na dramatyzmie i stała się podsumowaniem wszystkiego, co się zdarzyło. Dużo zależało tu też od aktora, tym bardziej że chciałem cały wykład opowiedzieć w jednym ujęciu. Ale było to technicznie niemożliwe. Wykład trwa grubo powyżej 10 minut, a kasety, którymi się posługujemy, przyjmują taśmę tylko do 10 minut. W związku z tym musiałem scenę rozbić na kilka ujęć, lecz ujęcie podstawowe pozostało długie – ośmiominutowe. Spotykaliśmy się więc z Krzysztofem Pieczyńskim u mnie w domu, u niego w domu, czytaliśmy, próbowaliśmy. Później we dwóch byliśmy na miejscu kręcenia. Następnie przez cały dzień z Witkiem Adamkiem robiliśmy próby kamerowe.

Zobacz teżEdytuj