Jasne błękitne okna

Jasne błękitne okna – polski film obyczajowy z 2006 roku, w reż. Bogusława Lindy.

Sygita

edytuj
  • Carski podróżnik, senne miasteczko i różowa sukienka. To wszystko. Moje życie byłoby jak kradziona ukradkiem czekolada. Dzięki tobie wiem, że to jego krew ma kolor Polocokty.
  • „Gdyby nie było...” – epoki lodowcowej ludzie byliby kurami. Tak mówi mój ojciec. Boję się, że któregoś dnia upodobni się do kury i ktoś go zje. Na obiad. Ale nie ja. Ja z Królem wolę czekoladę.
  • Kiedy zdechł Król... Pamiętasz? Wyprawiłyśmy mu pogrzeb. Nie powiedziałam ci wtedy, że gdy umierał, nie wiedziałam, że umiera. Biegał po domu i wszystkich gryzł. Założyłam mu kaganiec – chyba się przestraszyłam. A teraz sama chciałabym was wszystkich pogryźć. Żebyście do krwi poczuli to wasze życie. Puk. Puk, puk. Puk, puk...
  • Okna. Zamknięte, otwarte... Zawsze lubiłam w nie zaglądać. Chwytać kawałki życia. Tak przecież znalazłam ciebie.
  • Puk. Puk, puk... Uwielbiam tu być. Tory grzechoczą jak obluzowana aorta. Mama twierdzi, że kiedyś ktoś bardzo ważny – może jakiś car lub cesarz – wypakował tu swoje bagaże. Po co? Po co tak się dzieje, że cesarz przechodzi się po małym miasteczku cały w purpurze i kiwa ręką? A potem spotyka ją i rodzi się córka. Mój Boże, czy mała cesarzowa może nosić różowe sukienki?
  • Zawsze wracał. Cokolwiek zrobił wracał. „Marek?” – przynosił nową butelkę Polocokty (albo nowe wyrzuty). Pił herbatę, zlizywał osad ze szklanki i zapominał odejść.