Otwórz menu główne

Brudna trylogia o Hawanie

Brudna trylogia o Hawanie (hiszp. Trilogia sucia de La Habana) – kubańska powieść wydana po raz pierwszy w 2004 roku. Autorem jest Pedro Juan Gutiérrez, tłumaczenie – Piotr Fornelski.

  • „Bóg nie da człowiekowi zginąć” – mówiła jedna z moich teściowych w czasach, gdy miałem jeszcze teściowe. No dobrze. Trzeba mieć nadzieję. Jutro będzie inny dzień i coś wykombinuję.
    W końcu człowiek właśnie tak żyje: po kawałeczku. Łączy z sobą okruchy swego życia, dni, godziny, etapy, ludzi, których tu czy tam poznał. Układa życie jak puzzle.
    Nie lubię mówić o etapach w moim życiu, bo wtedy odnawia się ból. Ale, niestety, tak jest. Człowiek żyje z rozdziału na rozdział. Trzeba się z tym pogodzić. Wielu ludzi, których spotykałem, wsączało mi w duszę nienawiść i urazę. Wiedziałem, czym to się może skończyć: najpierw wpadam w chaos, potem lecę coraz niżej, aż ląduję w piekle. Gdy zaczną mnie tam smażyć w smole, nie będzie już ratunku.
    Już czułem w nozdrzach odór siarki i żar piekielny na skórze, kiedy udało mi się wyhamować upadek. Nawet pomału odzyskałem odrobinę tego, co kiedyś w moim życiu było najlepsze. Z trudem mi to szło. Nigdy nie byłem już taki jak wtedy, gdy zacząłem spadać. Na szczęście życie jest nieodwracalne. Najważniejsze, że oddalałem się od piekła. No cóż, w życiu człowiek musi przejść różne próby. Jeśli nie umiesz albo nie możesz im sprostać, jesteś załatwiony. Nie będziesz nawet mieć czasu, żeby się pożegnać.
  • Dziennie łapię jedną, czasem dwie gołębice. Sprzedaję je później po dwadzieścia peso takiemu facetowi, który handluje gołębiami. Podobno na potrzeby kultu, ale nie wiem. Może je piecze i sprzedaje jako kurczaki. Mnie to nie obchodzi.
  • Fajne są takie przypadkowe miłostki, bo człowiek się po nich niczego nie spodziewa. Nie mają przeszłości ani przyszłości. Nadzieja potrafi wiele rzeczy zepsuć. Nie tak łatwo jednak żyć bez niej.
  • Gadaliśmy przez chwilę i w końcu jej powiedziałem: „Olej tych profesorów od literatury. Po co ci językoznawcy, krytycy i spece od teorii? Oni tylko cię zgnoją. Słuchaj siebie i koniec. Więcej czasu ci to zajmie, ale tak będzie lepiej... Choć nie: nie będzie lepiej ani gorzej. To po prostu jest jedyny sposób”. „No dobrze, a jeśli mi coś powie jakiś pisarz?” – zapytała, chyba nie do końca przekonana. „To go posłuchaj, ale nie za bardzo. Nikogo nie słuchaj za bardzo”.
  • I tak mi mija dzień. Pilnuję pułapki i próbuję zmusić mojego gołębia, żeby trochę polatał. To taki mocny samiec, ale chyba za bardzo go zmęczyłem. Siedzi ogłupiały i nie chce mu się latać. Może mu się znudziło, bo nie rozumie, dlaczego ciągle ma pecha: szuka sobie jakiejś ładnej samiczki, znajduje ją, sprowadza do klatki, uwodzi, aż tu nagle ona znika, a on zostaje sam i nie wie, co się stało. Z początku był wtedy niespokojny, wystraszony i miotał się rozpaczliwie po klatce. Wyglądało, że za chwilę zwariuje. Teraz już nie. Teraz gość robi się tylko coraz bardziej smutny, ale mu nie daję czasu na psychiczne depresje. Znów mu każę latać i szukać innej samiczki. Ma ją tu sprowadzić i od nowa. Gołębiowi, którego się używa na wabia, nie można pozwolić na amory. Zakocha się taki, straci głowę, poleci za samiczką i tyle będę go widział. Tak to jest z miłością. Dlatego żadnej miłości. Szkoda czasu na głupoty.
  • Jeśli komuś brak wiary, każde miejsce jest dla niego piekłem.
  • Moim zdaniem ekshibicjonista (jest ich coraz więcej w parkach, autobusach i bramach) pełni ważną i piękną rolę społeczną: erotyzuje przechodniów, wydobywa ich na chwilę z codziennego stresu i przypomina, że mimo wszystko jesteśmy tylko pierwotnymi i słabymi stworzeniami. Biednymi zwierzętami, które są wciąż niespokojne i nienasycone.
  • Musisz wziąć byka za rogi. Przestań się nad sobą rozczulać. Teraz musisz być mocny. Stań twardo przed bykiem, złap go za rogi i nie pozwól, by cię obalił. O nie! To ty masz zwyciężyć. Ty go pokonasz i dalej będziesz mógł żyć szczęśliwie. Aż pojawi się kolejny byk i zacznie szarżować na ciebie. Wtedy znów będziesz twardy i znów go pokonasz. Tak to jest. Po jednym byku przychodzi następny. Zawsze jest jakiś byk, którego trzeba wziąć za rogi.
  • My jako istoty ludzkie jesteśmy oswojeni z życiem, a nie ze śmiercią.
  • Myślę, że chyba nikt tak naprawdę nie potrzebuje pornografii. Potrzebujemy autentycznej miłości. I trochę ducha, religii, filozofii. Ale to wszystko wymaga czasu, ciszy i refleksji. Właśnie dlatego jesteśmy tacy zagubieni. Za bardzo się śpieszymy i za dużo jest wokół zgiełku. Ten zgiełk w nas wnika i każe nam działać kompulsywnie, bez zastanowienia.
  • Nie chcę już z kimkolwiek szukać jakichś bliższych związków. Za bardzo mnie już one poraniły i wolę nie narażać się na powtórkę. Postanowiłem żyć sam. Żyć normalnie, jak zwykle, ale sam. Jasne, co jakiś czas mnie ktoś fascynuje. Rozbłyskuje na chwilę jak gwiazda. Dobrze. Ja to lubię. Ale niech nic nie będzie na zawsze.
  • Nie da się zrozumieć wszystkiego. Albo żyjesz, albo chcesz zrozumieć swoje życie. Brak ci czasu na obie te rzeczy. Musisz wybrać.
  • Nie miałem nic do roboty. Przynajmniej nic pilnego. Na dłuższą metę zawsze ma się jakieś oczekiwania, nadzieje, plany, wszystko będzie lepiej. Bóg nas nie opuści i tak dalej. Ale to zawsze jest na dłuższą metę. Na razie, w tej konkretnej chwili, nic.
  • Nie za bardzo się tym wszystkim przejąłem. Obym ja tak mógł dożyć osiemdziesięciu trzech lat i wciąż zachować jakieś złudzenia. Nawet takie głupie: że znajdę sobie jeszcze narzeczoną, ożenię się i uwierzę w miłość. Że ten cały głód i nędza kiedyś wreszcie się skończą.
  • Od tego czasu nie cierpię tych dwóch słów: „sensowny” i „rozsądny”. Są pełne fałszu i obrzydliwej pedanterii. Służą, by ukrywać prawdę i kłamać. Wszystko jest bezsensowne i nierozsądne. Historia, życie i wszystkie epoki są zawsze bezsensowne i nierozsądne. My też. Każdy z nas z natury jest nierozsądny i bezsensowny. Zawsze jednak dajemy się zapędzić do stada i pozwalamy nałożyć sobie uzdę i kaganiec.
    (...) Tak naprawdę nie interesuje mnie nic, co byłoby proste i liniowe. Coś, co najkrótszą drogą przechodziłoby od punktu A do punktu B i o czym dałoby się dokładnie powiedzieć, gdzie ma swój początek i koniec. Nie, tak nie można. Nie można być zawsze sensownym i rozsądnym. Nie da się prowadzić liniowego i precyzyjnie określonego życia. Życie jest zawsze czymś nieprzewidywalnym.
  • Ot, taka babska zazdrość. Ja nie rozumiem kobiet. Mają w sobie za dużo prymitywnego egoizmu rodem z bulwarowych komedii. Człowiek powinien być zazdrosny o coś, co jest naprawdę tego warte. Co jest autentycznie ważne. Nie można się rozdrabniać i być zazdrosnym o wszystko. Kobiety tak jednak nie myślą. Potrafią być równocześnie zazdrosne o męża, o kochanka i o jakąś parę z przeciwka. Tak samo zaciekle.
  • Podejrzewam, że odwaga i głupota często idą w parze.
  • Popatrz, tak jest każdego dnia. Najpierw wschodzi Wenus, a potem słońce. To się nigdy nie zmienia. Wszystkie ważne rzeczy – te naprawdę ważne – są wieczne. Wiemy, że są, i możemy im być za to wdzięczni.
  • Psycholodzy to średnia, a klasa średnia nie ma pojęcia o świecie i dlatego ciągle jest sfrustrowana. Chciałaby wiedzieć, co jest dobre, a co złe, i jak można by to czy tamto poprawić. Wszystko jej się wydaje nienormalne. To straszna rzecz należeć do klasy średniej i chcieć wszystko osądzać, ale z zewnątrz, żeby przypadkiem nie umoczyć tyłka.
  • Słabi i tchórzliwi zawsze będą płakać i narzekać. Myślą, że dzisiaj wszystko się kończy.
    W rzeczywistości jest dokładnie na odwrót: dzisiaj jest dniem, w którym się wszystko zaczyna.
  • – Słuchaj, nie przejmuj się tak życiem, bo ci się mózg roztopi. Daj sobie trochę luzu.
    – Może masz rację. Martwienie się nic nie da. Przejdę się trochę.
  • Sztuka ma sens, kiedy burzy autorytety, drażni, budzi koszmary i wściekłość. Tylko sztuka niepokorna, gniewna, bezczelna, gwałtowna i brutalna może ukazać nam tę drugą stronę świata, której nigdy nie widzimy lub raczej nie chcemy widzieć, by nie mącić sobie spokoju sumienia.
  • To cudownie być tak samemu w górach, gdzie jest tylko zieleń i błękit. Żadnych trosk. Żadnych obaw. Na nic się nie czeka. Tylko ziemia, niebo i dokoła zieleń. Przepięknie.
  • To straszne mieć świadomość, że jesteśmy bestiami i że nienawidzimy każdego, kto głośno o tym mówi.
  • W końcu dawno już przestałem pisać te moje naiwne wiersze, w których mówiłem kobietom, że są wolne i że jeśli chcą, mogą do mnie wrócić albo iść swoją drogą. Nie. To minęło. Teraz od lat nie oczekuję już niczego. Niczego, absolutnie niczego. Ani od kobiet, ani od przyjaciół, ani od samego siebie. Od nikogo.
  • Żyj i daj żyć innym.
  • Żyje się dzisiaj. Wczoraj minęło, a jutra jeszcze nie ma.
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
  • Czasem – chyba nawet zawsze – lepiej jest kierować się tylko intuicją i nie myśleć za dużo. Zastanawianie się potrafi człowiekowi spieprzyć wiele rzeczy w życiu.
  • Seks nie jest dla higienistów. Seks jest wymianą płynów i fluidów; seks to ślina, zdyszany oddech, ostre zapachy, mocz, sperma, gówno, mikroby i bakterie. Albo nie ma seksu. Jeśli seks ogranicza się do czułości, eterycznych nastrojów i uduchowienia, jest tylko nudną i jałową parodią tego, czym mógłby być. Jest po prostu niczym.
  • Z kobietami zawsze jest problem. Przelecisz je parę razy i już im się wydaje, że mają prawo do ciebie. Jak się ugniesz i nie zareagujesz w porę, to ci wlezą na głowę i będziesz mieć przesrane.