Sochy

wieś w województwie lubelskim

Sochywieś w Polsce położona w województwie lubelskim, w powiecie zamojskim, w gminie Zwierzyniec. 1 czerwca 1943 miała w niej miejsce masakra ludności cywilnej, dokonana przez okupantów niemieckich na około 200 osobach.

Sochy, widok z Bukowej Góry
  • Ci, którzy ocaleli z pacyfikacji wsi, nigdy nie otrzymali wsparcia. Dzieci z Soch nie uznano za tzw. dzieci Zamojszczyzny, bo – jak napisała Anna Janko – „ta masakra nie podpada pod traumę wysiedleń”. Po wojnie przetoczył się więc walec historii i podzielił ocalałych na tych, którzy dostali rekompensaty, i na tych, o których szybko zapomniano. Ta garstka ocalałych dzieci z Soch trafiła albo do krewnych, albo do sierocińców. To pokazuje także okrucieństwo i bezduszność w ocenie tych wydarzeń. Historia Soch, dopóki Anna Janko nie napisała książki, była mało znana i w Polsce i poza Polską.
  • Dom osiemdziesiąty ósmy, tam czworo dzieci widziało, jak upada zastrzelona ich matka. Zaraz potem tata w wielkim gniewie rzuca się na tego Niemca, wyrywa mu karabin i roztrzaskuje o drzewo. Wtedy inny Niemiec zabija tatę i od razu troje z tych dzieci za jednym zamachem.
    • Autor: Anna Janko
    • Opis: o pacyfikacji wsi Sochy.
    • Źródło: Anna Janko, Mała Zagłada, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015, ISBN 978-83-08-05420-8. s. 24.
  • Jedna z małych wtedy mieszkanek tutaj, tej wsi – wsi Sochy – pani Teresa Ferenc, która przeżyła tamten dramatyczny dzień i dramatyczny czas, która straciła najbliższych, straciła rodziców zamordowanych na jej oczach, uratowała swoje rodzeństwo, napisała potem wiersz o tym dramatycznym wydarzeniu, które tak przeniknęło jej duszę, że nie była w stanie przejść nad nim do porządku dziennego swojego życia już nigdy.
  • Jesiony to drzewa sprzed naszego domu. One pozostały znakiem wywoławczym wszystkich bliskich mi krajobrazów, stały się symbolem mojej matki. (…) Matkę moją i ojca rozstrzelali hitlerowcy w czasie pacyfikacji rodzinnej wsi Sochy koło Zamościa.
    • Autor: Teresa Ferenc
    • Źródło: Teresa Ferenc, Poezje wybrane, wydawnictwo Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1980, ISBN 8320532183. s. 8.
  • Owad już znieruchomiał
    Drzewo zapadło
    w zeszłoroczny kształt

    Tylko twój szloch tu pozostał
    jak ból po ukąszeniu ognia
    • Źródło: Teresa Ferenc, Stara jak świat. Wiersze nowe (1998-2003), fragment wiersza Sochy – dno krajobrazu, wydawnictwo Oskar, Gdańsk 2004. s. 44.
  • Psalmy. Wnoszą one do Wypalonej doliny coraz ważniejszą dla mnie treść metafizyczno-moralną. Niektóre zaskakują mnie samą. Jakby wyzwalały dla mnie inny czas, inny wymiar międzyludzki. Nigdy nie przypuszczałam, że wracając po latach w tamto popielisko będę mogła wymówić:
    „Przyszłam prosić
    nie poniewieraj kości moich wrogów
    cierpią jak ja na alergie
    uciekają bez ratunku na chorobę raka
    chciwi pyszni wiecznie głodni
    jak ja ludzkim głodem
    przebacz im krew mojego ojca
    matkę (…) daj im jeśli możesz
    zwykły ludzki spokój
    a nade wszystko
    zaszczep w nas
    dorosłość”.
    • Autor: Teresa Ferenc
    • Opis: o Psalmach i przebaczeniu okupantom niemieckim, sprawcom mordu na jej rodzicach i około 200 mieszkańcach wsi Sochy na Zamojszczyźnie w 1943.
    • Źródło: Teresa Ferenc, Poezje wybrane, wydawnictwo Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1980, ISBN 8320532183. s. 12.
  • W Sochach kamień na kamieniu nie został. Tylko niebo i ziemia...
  • Żyłam tam przez wiele lat w okresie, kiedy budzi się w człowieku największe otwarcie na otaczający świat.