Pacyfikacja wsi Kitów

niemiecka zbrodnia wojenna

Pacyfikacja wsi Kitów – masowy mord na polskiej ludności cywilnej dokonany przez okupantów niemieckich 11 grudnia 1942 roku we wsi w:Kitów na Zamojszczyźnie. Zamordowano co najmniej 164 mieszkańców Kitowa, w tym 75 kobiet i 28 dzieci w wieku poniżej 15 lat.

  • Gruchnęła salwa karabinów maszynowych i tłum kitowian w ilości 165 osób, przeszyty kulami, runął z jękiem na ziemię. Rannych osadnicy z Nawozu dobijali. Ocalała jedna tylko 8-letnia dziewczynka, Paszkówna z Nielisza, która po odjeździe oprawców wydostała się spod trupa swej matki i lekko ranna udała się do domu.
Mord na ludności cywilnej w pacyfikowanej polskiej wsi
  • Jednego dnia zginęły 164 osoby, ja jedna pozostałam przy życiu. Niemcy nadeszli od strony Tworyczowa. Było ich około 40. Siostry moje ukryły się. Miałam wtedy 12 lat. Zabrali mnie z mamą i babcią. Musiałyśmy dojść do placu, na którym byli ludzie z dziećmi spędzeni z całej wsi. Niemcy przyszli na plac z trzema karabinami maszynowymi i ustawili je w kierunku ludzi. Wytworzyła się straszna panika. Niemcy zaczęli strzelać. Ja w tym czasie upadłam i schowałam głowę pod pachę mamy. Poczułam w pewnej chwili, jak między palcami przeleciała kula. Przestrzeliła mi buty i poparzyła nogi. Wreszcie ucichło strzelanie. Podniosła się wówczas jedna młoda kobieta i zaczęła prosić, by jej darowano życie. Niemiec jednak strzelił do niej. Podszedł do mnie hitlerowiec, położył rękę na plecach, badając, czy żyję. Czekałam z zapartym tchem. Myślałam, że mnie zabije. Przerzucił mnie kilka razy z miejsca na miejsce. Ja nie ruszałam się, więc odszedł. Po chwili wrócił, wziął mnie za kołnierz, przerzucił mnie na drugie miejsce. Przeleżałam na łące do nocy. Następnie rozpoczęłam poszukiwanie mamusi. Szukałam jej między trupami. Poznałam ją po serdaku. Krzyczałam – mamusiu, mamusiu.
  • Miejscowy sołtys Kitowa, nieżyjący już dziś Roczeń, zawiadomił chłopów, że dnia 11 grudnia 1942 roku zamierzają przyjechać do Kitowa Niemcy, w sprawie nieodstawionych kontyngentów zbożowych. Gospodarze, którzy wywiązali się z nałożonych im kontyngentów, byli spokojni. Inni natomiast (...), nie dowierzali zapewnieniom niemieckim.
  • Niektóre rodziny wybijali na miejscu, w chałupach, tak np. zginęła 5-osobowa rodzina.
  • Zastaliśmy całą rodzinę składającą się z pięciu osób. Mówili po niemiecku. Byli to Polacy ewakuowani z Poznania. Ociągaliśmy się z wykonaniem rozkazu i zapytaliśmy dowódcę grupy, sierżanta Höfnera. Dopiero na jego nalegania wykonaliśmy polecenie. Kazaliśmy ludziom kłaść się na podłodze i strzelaliśmy do nich. Ja zastrzeliłem dziewczynę 18–19-letnią i dziecko 12-letnie. Było mi bardzo przykro.
    • Autor: Joseph Scharenberg
    • Opis: zeznanie niemieckiego oprawcy, funkcjonariusza 25. pułku policji SS.
    • Źródło: Czesław Madajczyk, (red.) Zamojszczyzna – Sonderlaboratorium SS. Zbiór dokumentów polskich i niemieckich z okresu okupacji hitlerowskiej. T. I i II, Warszawa 1979, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, s. T. II 391.


Zobacz też: